Ingrid- Błyszczyk No Limits Color

  
  Jak zwykle pogoda spłatała mi figla i moje plany musiałam w ostatniej chwili zmienić, ale cóż. Od rana pada deszcz i szczerze powiedziawszy nie mam ochoty na nic. Zabrałam się za robienie zdjęć kosmetykom, które oczekują na recenzje, ale światło jest takie jakby go nie było i sobie darowałam, bo pewnie i tak ze zdjęć nic by nie wyszło. Tak, więc przychodzę do Was z błyszczykiem firmy Ingrid, który fotografował się kilka tygodni temu na moich wagarach :D

Błyszczyk No Limits Color
"Delikatnie, a zarazem efektownie podkreśla usta, nadając im subtelny kolor i blask. Dzięki odpowiedniej formule, chroni usta przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych"



OPAKOWANIE: Zwykła, plastikowa tubka, zero zbędnego kiczu. Mimo kilkunastu upadków o dziwo nie pękła. Niestety po kilku tygodniach nadruk znika co powoduje nieestetyczny wygląd. Nie wiem dlaczego ale nigdzie nie ma składu. Błyszczyk kupuje się bez tekturowego kartonika.



PĘDZELEK I APLIKACJA: Na pierwszy rzut oka jest w porządku, ale podczas aplikacji nabiera się za dużo błyszczyka. Pędzelek czy też gąbeczka z czasem kurczy się? nie wiem jak to nazwać, ale po jakimś czasie robi się mniejszy :P


ZAPACH I TRWAŁOŚĆ:  Zapach to zdecydowana zaleta, po otworzeniu go po raz pierwszy poczułam gumę? Tak, tak taką balonową gumę, która kupowałam będąc dzieckiem w sklepie spożywczym za 20 groszy. Błyszczyk jest bardzo przyjemny dla nosa. Jego trwałość niestety należy do minusów, bo po 29 minutach błyszczyk znika z ust, a ja nie należę do żarłoków błyszczyków :P



KOLOR: W opakowaniu czy na białej kartce kolor jest intensywniejszy. Na usta jest bardzo delikatny, a ja niestety wolę mocniej podkreślone usta..


POJEMNOŚĆ: 10 ml
CENA: 6,99 zł

DOSTĘPNE KOLORY:

 Miałyście jakiś błyszczyk firmy Ingrid? Wolicie delikatne podkreślenie ust czy raczej mocniejsze?

Udostępnij ten post