Kolejna porcja hand made czyli biżuiteria Pani Oli.


 Wstałam dzisiaj specjalnie o godzinie 7 żeby pójść do Rossmanna zaraz po otwarciu i kupić coś z wyprzedażowej kolekcji Wibo. Naoglądałam się na blogach tej kolekcji i już się zdecydowałam co chce kupić. Myślałam, że skoro zawsze każda z kolekcji zawsze leży miesiącami to i an tą nikt się nie skusi. Weszłam do Rosmanna i podeszłam do szafy Wibo i.. I moim oczom ukazał się jedynie wyschnięty tusz i połamany błyszczyk. No i z moich zakupów nici. W domu przypomniałam sobie o drugim Rossmannie i jutro jak będę po farbę do włosów to wejdę i może coś uda mi się kupić. heh wezmę wszytko co będzie sprawne i nieuszkodzone ! :)

 Jakiś czas temu dostałam kilka nowych słodkości hand made i dzisiaj je pokażę.


 Poprosiłam autorkę prac o kilka słów o sobie:

 Mam na imię Ola, wiek 30 lat. Robię biżuterię od 3 lat, wszystko się zaczęło jak zwolniłam się z pracy której miałam już dość :) , kilka miesięcy szukałam odpowiedniej pracy, bez rezultatów, stwierdziłam, że nie mogę bezczynnie siedzieć w domu i wtedy narodził się ten pomysł z robieniem biżuterii. Na początku robiłam biżuterię ze szkła weneckiego, cracli, szkła, koralików drewnianych, po jakimś czasie stwierdziłam, że spróbuję z modeliną i tak jest do dzisiaj, robię już głównie takie wyroby.
Inspiracje czerpie głównie ze słodyczy, które sama pochłaniam olbrzymimi ilościami :), do pracy  nakręcają mnie też festiwale muzyczne, kolorowi ludzie którzy po mimo swojego wieku noszą niebanalne dodatki. Sama lubię łamać stereotypy, kobieta mająca 30 lat nie musi nosić garsonki i nudnej dodającej jej lat biżuterii, po mimo swojego wieku nosze biżuterie, którą robię i czuję się z tym bardzo dobrze :)












 Biżuterię możecie zobaczyć i kupić tutaj. Ja się zakochałam w tych słodkościach. Pani Ola tworzy świetną biżuterię. Bardzo podoba mi się estetyka i sposób w jaki wykończa wszystkie prace. Wielokrotnie ją nosiłam i nic się nie zniszczyło co świadczy, że jest wykonana solidnie.



Udostępnij ten post