A twarz świeci mi się jak psu... na wiosnę, wiec z pomocą idzie puder ryżowy Marizy.


 Moja mieszana cera ostatnio ma straszny problem ze świeceniem. Niby jest dobrze, ale tuż po wyjściu z domu pliczki i nos świecą się jak szalone. Nie mam jeszcze sprawdzonego pudru matującego, ale niedawno na mojej drodze stanęło ryżowe cudeńko z  Marizy.


MARIZA, Matujący puder ryżowy


Wyjątkowo lekki i ultradelikatny puder sypki tworzy niewidzialną warstwę, która skutecznie matuje i utrwala, wcześniej nałożony podkład, aby makijaż wyglądał świeżo przez cały dzień. Najlepszy efekt uzyskasz nakładając puder ryżowy za pomocą puszka.
Ryż ma bardzo duże zdolności absorpcyjne, dzięki czemu skutecznie pochłania sebum i matuje skórę na wiele godzin. Mikroskopijne, lekko transparentne cząsteczki pudru nie posiadają właściwości kryjących, czyniąc produkt bardzo uniwersalnym.



Puder zamknięty jest w prostym, plastikowym opakowaniu. Dodatkowo mam puszek do aplikacji, który dobrze się sprawdza chociaż ja wolę i tak aplikować go pędzlem.


 Puder jest dobrze zmielony i przypomina mąkę. Nie ma zapachu aczkolwiek przy pierwszych próbach używania go strasznie chciało mi się kichać :/


Aplikacja dla osób początkujących z pewnością będzie wadą, ale ja oceniam go z perspektywy osoby, która już jako tako ma pojecie o nakładaniu sypkich kosmetyków.

Tak jak mówiłam można nakładać go dołączonym puszkiem albo pędzelkiem. Każdy z tych dwóch sposobów jest dobry i daje porządny efekt. Puder nie bieli twarzy jakby się nam mogło wydawać.  


Daje bardzo naturalny efekt i nie podkreśla suchych skórek. Matuje twarz na dobrych 7-8 godzin (ja nakładam go na podkład intensywnie kryjący  z Pharmaceris)


Przedłuża też trwałość makijażu. A co najważniejsze i bardzo miłe zmniejsza widoczność moich rozszerzonych porów na policzkach.


Jest bardzo wydajny, bo gdy nauczymy się już wysypywać na wieczko odpowiednią ilość to nic nie będzie się marnować, a puder starczy nam na długo.

Używam go już kilka tygodni i nie zapycha mnie, nie wyskakują mi po nim niespodzianki ani mnie nie uczula.



  Jestem z niego bardzo zadowolona. Mój ulubieniec i faworyt tego miesiąca. Nie wypowiadam się co do jego składu, bo na tym się wcale nie znam i nie chce tu nikogo wprowadzać w błąd.







pojemność: 5 g
cena: 17,90 zł



Udostępnij ten post