Błyszczyki Air Flow Colour Boom.

Chwaliłam się moimi biedronkowymi zdobyczami w którymś z ostatnim wpisów. Wtedy skusiłam się jeden błyszczyk, pomarańczowy, bo kiedyś szukałam tego koloru, ale nie udało mi się znaleźć tego idealnego. Poszukiwania sobie odpuściłam już jakiś czas temu, ale będę w Biedronce nie mogłam się oprzeć i kupiłam błyszczyk w soczystym kolorze pomarańczy. Miło mnie zaskoczył, więc żeby nie żałować kupiłam po kilku dniach jeszcze dwa inne odcienie.

Szczerze to nie przepadam za błyszczykami, bo zazwyczaj się lepię i nie dają intensywnego koloru na ustach.




 "Błyszczyki Air Flow Colour Boom o lekkiej niczym owocowy nektar konsystencji. Błyszczyki nie kleją się i nie obciążają ust, a przy tym pozostawiają na nich trwały, intensywny kolor. Szklista formuła ubiera wargi w mokry, lśniący efekt, optycznie je powiększając i uwypuklając. Błyszczyki urzekają zapachem tropikalnych owoców a ich specjalnie wykrojony aplikator jest dopełnieniem komfortowej aplikacji kosmetyku."












 Błyszczyk zamknięty jest w małym, ładnym i poręcznym opakowaniu o pojemności 5 ml. Dobrze się zamyka przez co nie ma mowy żeby sam się otworzył. Ma wygodny, miękki i dobrze wyprofilowany aplikator, który nabiera odpowiednią ilość produktu. Zapach jest świeży, delikatny i przyjemny. Ma żelową konsystencję, która mogłaby być nie co mniej rzadka. Kolory są intensywne i utrzymują się na ustach stosunkowo krótko, ale to błyszczyk, więc cudów się nie spodziewam. Po nałożeniu na usta nie lepi się i nie waży.


Kolor 01 czyli pomarańczka- intensywny, wręcz neonowy kolor. Jako jedyny sprawiał mi na początku trochę problemów, bo na ustach robił smugi. Nie wiem dlaczego, ale kolor nie rozprowadza się na ustach jednolicie. Ja sobie z tym radzę i na dzień dzisiejszy umiem się już nim posługiwać.




Kolor 02 czyli malina- intensywnie maliny odcień.Nie robi smug. Dobrze "układa" się na ustach. 





Kolor 05 czyli fuksja- bałam się początkowo tego koloru, bo nie jak nie wiedziałam czy będzie mi w nim dobrze, ale naoglądałam się na youtubie makijażu z fujarkowymi ustami i musiałam go mieć!



 Trwałość to ich jedna z najważniejszych wad, ale ja mimo to bardzo lubię te błyszczyki. Dają intensywny kolor i za to mają moją moje uznanie. Używałam wielu błyszczyków i te z Bell są zdecydowanym moimi faworytami. Nie kleją ust, nie robią na ustach tłustej warwy i mają śliczne kolory!


Niestety mój aparat nie chciał współpracować z moimi ustami, więc efektu na ustach nie ma :P



Udostępnij ten post