Różana kolekcja Wibo i ja + pięćdziesiąta rocznica śmierci Marilyn Monroe.


 Chyba nie ma już osoby, która nie wie o wyprzedaży różanej kolekcji Wibo w Rossmannie. Każdy produkt kosztuje 1,29. Muszę się przyznać, że często przyglądałam się tym kosmetykom, ale jakoś szkoda było mi wydać na nią pieniędzy. Jednak gdy dowiedziałam się o promocji wiedziałam, że dam się skusić. Pierwszą część zakupów pokazywałam Wam TUTAJ. O mojej walce o chabrowy eyliner też pisałam kilka postów wcześniej. Udało mi się go jednak zdobyć dzięki Iwonie z Kosmetykilapieniczegonieprzegapie , której bardzo dziękuję za pomoc :*

Ostatecznie kupiłam: kosmetyczkę, chabrowy eyeliner, trzy lakiery, dwie pomadki, błyszczyk i róż.




WIBO, lakiery do paznokci

Nie mam problemy z ich posługiwaniem się nimi, szybko schnął (ja nakładam warstwy w odstępie czasowym minimum 5-7 minut). Jedynie numer 10 słaby kryje  ale z tym radzę sobie jedną warstwą białego lakieru pod spód. Faktycznie trochę pachną różami i zapach zostaje na moich paznokciach jeszcze kilka godzin po nałożeniu. Trzymają się do trzech dni, czwartego ścierają się końcówki. 




numer 1







numer 10






numer 6





WIBO, chabrowy eye-liner

ale on się pięknie prezentuje :D oh przystojniak z niego.







 WIBO, pomadki

Nie lepią się, nie ważą na ustach. Utrzymują się do góra dwóch godzin na moich ustach.




numer 01


numer 03

 





WIBO, błyszczyk 

Błyszczący, nie co sklejający usta, ale o ślicznym kolorze i jestem w stanie mu to wybaczyć. 

numer 03





WIBO, róż do policzków 

Delikatny kolor, którym raczej nie da się zrobić krzywdy.
numer 03




Z tej kolekcji w moim Rossmannie nie zostało już nic oprócz dwóch rozlanych lakierów i nadgryzionej szminki.

Na koniec niech się różane skarby ukłonią :)


I jak tu się nie oprzeć, co? Skusiłyście się na coś z tej kolekcji?

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 Nigdy nie urwałam, że jestem ogromną fanką Marilyn Monroe. Jedni szaleją za Madonną czy Bieberem, a ja za M. Lubię ją, podziwiam i uważam, że miała w sobie coś więcej niż tylko urodę. 

Dziś przypada pięćdziesiąta rocznica jej śmierci, więc tak krótko o Niej wspomnę. Zabawiłam się trochę w programie graficznym, wybrałam jednej z moich  ulubionych zdjęć Marylin i jej cytaty i powstała taka oto mała praca:




 Piękna, urocza inteligentna, niepowtarzalna, wyjątkowa, utalentowana, nierozumiana, samotna, jedyna ... jaka według Was była jeszcze Marylin?



Udostępnij ten post