Wróciłam! Cienie w musie od Joko.


 Wróciłam! Praktycznie do końca przyszłego tygodnia nie ma mnie jeszcze w domu, ale na bloga wracam już dziś. Przepraszam za to, że tak zniknęłam. Dziewczyny, które czekają na swoje nagrody z konkursu proszę o cierpliwość. Jak wrócę do domu w przyszłym tygodniu to wszytko wyślę.

Na blogu znowu zmiany... Wczoraj wieczorem coś popierniczyłam i nie bardzo chce mi sie znowu wszytko ustawiać, więc musi mi wystarczyć taki szablon.

Jakiś czas temu u Zmalowanej udało mi się zgarnąć pokaźną paczkę z kosmetykami. Moją uwagę przykuły cienie w musie firmy Jako i o nich dzisiaj postaram się napisać.


JOKO, CIENIE W MUSIE

Cienie do powiek o konsystencji musu. Niezwykle lekkie, łatwe i
szybkie w aplikacji, dzięki zastosowaniu zaawansowanej technologii
elastomerów. Nowoczesna formuła cieni zapewni efekt jednolitego,
pozbawionego smug makijażu powiek przez cały dzień.



Zacznę od tego, że cienie zamknięte są w bardzo ładnych, kwadratowych, zakręcanych słoiczkach.


Aplikować je można zarówno pacynką, pędzlem jak i palcem. Ja zdecydowanie preferuje własne paluchy.



Cienie mają bardzo delikatną konsystencje. Dobrze rozprowadzają się na powiece, pokrywając je równo. Nie robią smug i nie zbierają się w załamaniu.


Nakładam je bez bazy i spokojnie utrzymują się cały dzień.


Dają delikatny kolor, mienią się, ale nie jest to taki nachalny
typowy brokat. Można je łączyć z  innymi cieniami sypkimi, prasowanymi.


Dzięki swojej lekkiej konsystencji cienie są bardzo wydajne.



  Cienie stały się moimi ulubieńcami. Kolory są niesamowicie uniwersalne i możemy z nich wyczarować zarówno makijaż dzienny jak i wieczorowy.
Są łatwe w aplikacji, trwałe i pięknie się mienią, czego chcieć więcej?

Pojemność: 4 g
Cena: około 15-17 zł



Używacie cieni w kremie bądź musie? Macie swoich ulubieńców?


A na koniec nuta, która ostatnio wpadła mi w ucho i nie chce się odczepić :P




Udostępnij ten post