A new league od Essence czyli rombiansty bronzer.




 O konturowanie twarzy  jakoś nigdy nie dbałam. Zawsze tłumaczyłam się tym, że nie umiem nakładać wszelkich bronzerów, róży itd. Wolałam ich wcale nie używać niż zrobić sobie krzywdę. Jednak dnia pewnego naszło mnie na eksperyment. Powoli, powoli nałożyłam bronzer i... zobaczyłam kolosalną różnicę. Faktycznie wykonturowana twarz wygląda znacznie inaczej. Teraz nie wyobrażam sobie makijażu bez użycia bronzera. Do róży nie jestem jakoś przekonana, ale zapewne z czasem mi się odmieni.

Jednym z moich ulubieńców w kategorii bronzerów jest tez z kolekcji a new league od  Essence

  
Kombinacja kolorystyczna czterech odcieni w pudrze brązującym zapewni, że każdy przeciwnik wypadnie przy tobie blado. dzięki oryginalnemu wzorowi, ten niesamowity puder przyciągnie uwagę wszystkich tak samo jak twoja matowa cera! dostępny w wersji: 01 go classy, go retro.
 
cena: 7,99 zł

 

 Opakowanie plastikowe, mocne i wygodne. Nie mam nic do zarzucenia. 


Ma fajne połączone kolory, jest miękki, ale nie kruszy się i nie pyli. 

 

Ma matowe wykończenie. Daje bardzo naturalny kolor, nie jest za pomarańczowy ani ceglasty. Efekt przyciemnienia możemy stopniować


Utrzymuje się praktycznie cały dzień. Po jakimś czasie kolor troszeczkę blaknie, ale nie twarzą się plamy. 


Bronzer pochodzi z limitowanej kolekcji, więc zdobyć się go już zapewne nie da.

Udostępnij ten post