Kokosowy zdzierak do ciała od Fennel.

 Cześć słoneczka :) Pewnie większość z Was narzeka z powodu zakończonego weekendu, ale ja o dziwo, mam dziś wspaniały humor. Nie wiem właściwie dlaczego, ale od rana jestem happy ! Pogoda dzisiaj również dopisała. Jest ciepło i słonecznie. Oj dawno nie było tak pięknie jak dziś. Gdyby nie to, że w kalendarzu mamy 26 dzień listopada to można by pomyśleć, że mamy początek wiosny. Za miesiąc święta, za 35 dni koniec roku, a tu pogody zimowej nie widać. Szczerze to trochę tęsknie za zimą, śniegiem i mrozem.
  O tym, że uwielbiam wszelkie kosmetyki o słodkim zapachu wiecie już od dawna. Kokosy w każdej postaci również bardzo lubię, więc gdy w moje ręce wpadł cukrowy peeling do ciała z kokosem byłam zachwycona. Lubię się peelingować, jestem fanką porządnych zdzieraków do ciała. Nigdy w życiu nie maiłam okazji uzywać produktów firmy Fennel, więc nie wiedziałam czego mogę się spodziewać.          Tuż po odkręceniu tego peelingu mój zmysł węchu oszalał, dosłownie! Tożto najbardziej kokosowy produkt jaki kiedykolwiek wąchałam. Zapach jest bardzo intensywny, więc jeśli ktoś nie lubi kokosów może być wręcz drażniący. Ja jednak go uwielbiam i zachwycam się za każdym razem kiedy mam okazję go używać.

Hamuje proces starzenia się skóry i zapobiega utracie nawilżenia
 Zawiera aktywne kryształki soli i drobinki kokosa, które w delikatny sposób złuszczają martwy naskórek, przywracają skórze jędrność oraz pobudzają mikrokrążenie. Olej kokosowy posiada właściwości spowalniające procesy starzenia skóry.
Słodki kokosowy zapach przynosi ukojenie zmysłom. Dzięki peelingowi skóra lepiej wchłania substancje aktywne zawarte w kremach i balsamach.



Peeling zamknięty jest w zakręcanym opakowaniu, które łatwo się odkręca. Na zakrętce widnieje bardzo ładne zdjęcie nawiązujące do zapachu produkt. Opakowanie mi bardzo się podoba. 
 Konsystencja jest treściwa, bogata i nieco tępa,ale w połączeniu z wodę scrum świetnie rozprowadza się na skórze. Dobrze zdziera martwy naskórek dzięki czemu skóra staje się gładka i miękka w dotyku. Peeling nie wysusz jej i nie podrażnia, ale ja i tak zawsze po użyciu tego typu produktów smaruje ciało balsamem. 

 Co do wydajności to tak średnio, ale ja nie jestem osobą oszczędną. Peeling kosztuje coś około 29 złotych, więc jest to troszeczkę wysoka cena. Dla mnie jednak scrub jest warty swojej ceny. Zapach jest prześliczny i za to uwielbiam ten produkt. Spełnia swoją rolę, więc jak najbardziej go polecam.





 A teraz zmykam po raz milionowy ogarnąć szablon na blogu, bo znowu coś mi tu nie pasuje.

Udostępnij ten post