Pojedyńcze cienie do powiek Marizy.

 


 cześć :) No to mamy grudzień! Oj tak, tak to moja ulubiony miesiąc w roku. Nie przepadam za świętami i tym całym zamieszaniem, ale śnieg, mróz i zimno kocham.


  Cienie to kosmetyki, których w swojej kolekcji mam najwięcej. 
Jakiś czas temu otrzymałam trzy z Marizy i o nich dzisiaj mowa. Cienie są cieniami pojedynczymi, zamkniętymi w okrągłym, plastikowych, zakręcanym opakowaniach, które jest solidne, bo już wielokrotnie mi upadły i nie uległy zniszczeniu. Ich cena katalogowa to coś około 14 zł, ale często są one w promocji. Ja posiadam odcienie: ice coffee, lody pistacjowe oraz szmaragdowa wyspa.
Cienie niestety lubią się troszeczkę osypywać i pylić, ale nie jest to aż tak uciążliwy problem.
Na bazie utrzymują się cały dzień i nie blakną natomiast bez po 5-6 godzinach kolor jest mniej intensywny.

 

* ice coffee
Ten cień jest matowy. Jest dobrze pigmentowany. To mój faworyt od ktorego zaczęła się moja miłość do matowych cieni. 

 




* szmaragdowa wyspa

Pigmentacja jest straszna, kolor wygada na wyblaknięty i żeby uzyskać taki jak w opakowaniu trzeba się namęczyć i nałożyć kilka warstw. Kolor nie jest w moim guście, więc cień do ulubionych nie należy.






* lody pistacjowe
Cień ma dobrą pigmentację. Ma trochę "mokrą" konsystencję przez co świetnie się go nakłada.





Ogólnie cienie są dobre, ale ja zdecydowanie wolę palety niż pojedyncze cienie. Dobrze się blendują i łączą z innymi. Moim faworytem jest matowy cień i to właśc


Udostępnij ten post