Krem matujący Perfecta No problem.

  Cześć :) Od czterech dni męczy mnie straszne przeziębienie. Nie wychodzę z domu i szczerze nudzę się okropnie. Dzisiaj wzięłam się za siebie i trochę Wam tu poopowiadam o kremie matującym z Perfecty. Nie ukrywam, że lubię tą firmę jeśli chodzi o pielęgnacje buzi. krem stosuję od jakiegoś czasu i jest to moje drugie opakowanie. Wydaje mi się, ale pewna nie jestem, że krem ten jest następcą tej gruszkowej wersji, która była jakiś czas temu. 


 Tubka jest mała i poręczna, mieści w sobie 50 ml kremu.


  Ma beżowy kolor, przyjemny i deliaktny zapach. Ładnie i szybko się wchłania. Ja stosuję go rano pod makijaż i sprawdza się dobrze. Nie wyszusza skóry, ale też jakoś jej szczególnie nie nawilża. Zmniejsza widoczność moich porów na policzkach. Nie mam ostatnio problemu ze strasznym świeceniem się, ale krem z matowieniem radzi sobie w moim przypadku dobrze. 
Niedoskonałości może i goją sie szybciej, ale nie zauważyłam żeby wpływał on na powstawanie nowych. 



Krem lubię i ostatnio używam codziennie. Jest wydajny tani, kosztuje około 11-13 zł.



 W środę wracając od lekarza odwiedziłam centrum chińskie i tam nie mogłam przejść obojetnie obok spine do włosów w kształcie kokarek. Fanie wyglądają też jako dodaek do np. bluzki czy szalika. Odwiedziłam też Biedronkę i kupiłam sobie dwa tusze z Bell. malwoałam nimi rzęsy kilka razy i jestem zakochana w nich obu, ale jak się sprawdzą na dłuższą metę opowiem w przyszłości. 



 









Udostępnij ten post