Każdy koszyk ma, mam i ja!

Cześć :) Ku mojemu zaskoczeniu dzisiaj kilka minut po godzinie 8 listonosz przeniósł mi paczkę. Nie spodziewałam się jej.  Co w niej było? Koszyczek z miniaturkami od L'Occitane. Zacznę od krótkie historii na temat mojej współpracy z ową firmą.


 Na początku grudnia zeszłego roku otrzymałam maila z zapytaniem czy zechciałabym przyłączyć się do współpracy z L'Occitane. Firmy nie znałam, wydawała mi się ciekawa i chętnie się zgodziłam. Mijały dni, tygodnie, a nawet miesiące, ale nie otrzymywałam informacji. Raz, jeden jedyny raz coś w połowie stycznia otrzymałam widomość, że coś im się opóźniło itd. Nie nalegałam, nie dopytywałam i nie zarzucałam się. Pod koniec lutego wiele dziewczyn  pokazało na swoich  blogach zawartość współpracowej paczki. Przyznam szczerze, że byłam zawiedziona, bo to jedynie miniaturki. Wiem, że powinnam skakać z radości i siedzieć cicho, bo dostałam coś za darmo, jednak nie w tym rzecz. Niestety marketing tej firmy nie podoba mi się. Zaproponowali współpracę kilkudziesięciu osobom po czym wysłali każdemu te same miniaturki i tyle. Na ich podstawie  raczej nie można spodziewać się recenzji ,a  jedynie pierwszego wrażenia. Nie ukrywam, że bardzo mnie rozczarowała ta przesyłka, a jedynym co mi się podoba jest koszyczek, w którym znajdowały się produkty. Szczerze to walałabym dostać dwa pełnowymiarowe produkty do przetestowania.
Żeby tego było mało nie dostałam maila, że koszyczek o mnie trafi, został nadany 28 lutego, a dostarczono go 14 marca, Poczta Polska potrafi!



* Woda toaletowa Peonia * krem na noc Immortelle * Mydło z werweną * Żel pod prysznic Werbena * Krem do rąk z masłem shea *











Udostępnij ten post