Parafinowy krem do rąk od Lirene czyli wybawiciel moich dłoni.



 Cześć :) Jako, że pogoda uj mnie juz całkiem wiosenna szkoda tracić czasu przed komputerem. Wybrałam się dziś w plener z aparatem, ale jak to ja zapomniałam go naładować i nie wyszło tak ja tego chciałam.

 Jakiś czas temu otrzmałam przesyłke, kttórej znajdował się parafinowy krem z Lirene. Okazał się on być moim wybawieniem na zimowe przesuszone ręce. Uwielbiam wszelakie kremy do rąk, ale zazwyczaj jakoś na mnie nie działają. W przypadku tego otóż to kremu było zupenie inaczej co mnie bardzo ucieszyło i opakowanie szybko sięgnęło denka. Mam już tzrecie opakowanie tego kremu i chyba najwyższy czasgo Wam przedstawić, bo warto, oj warto ;) 
Krem polecany jest do pielęgnacji skóry suchej oraz do wzmocnienia paznokci. Skutecznie likwiduje szorstkość naskórka dzięki Formule Parafinowej o właściwościach odżywczych, ochraniających płaszcz lipidowy skóry.
Parafina stała – nawilża i zatrzymuje wilgoć w skórze.
Olej parafinowy – nawilża, wygładza i zmiękcza skórę.
Biotyna (witamina H) – utrzymuje prawidłowy stan skóry. Zapobiega szorstkości i suchości skóry.
Niacyna (witamina B3, wit. PP) – przyspiesza proces regeneracji skóry.
Krem szybko się wchłania pozostawiając na skórze ochronny film.
Przy skłonności do uporczywego pierzchnięcia naskórka stosować krem jako stałą, systematyczną pielęgnację dłoni.

Krem zakmnięty jest w typowej dla tego typu produktów tubce o pojemności 100 ml. Kosztuje około 7-8 złotych. Ma przyjemny zapach, nie drażni i nie nudzi się z czasem. Konsystencja jest lekka, łatwo się rozsmarowuje. Eksprsowo wchłania, nie pozostawiając na dłoniach tłustej wartswy. Doskonale nawilża i wygładza skórę. Moje ręce były w opłakanym stanie, a krem je uratował, spisał się na medal! Stosuuje go do dnia dziejszego i jestem z niego bardzo zadowlona. 

Udostępnij ten post