Róż do policzkór Louma w kolorze Tender.




O kosmetykach firmy Louma na moim blogu było już kilka wpisów. Wspominałam już, że wizualnie produkty te przypominają MACa. Nie miałam jednak okazji ich używać dlatego nie porównam ich jakości.  Długo przybierałam się do tego różu, bo jakoś kolor na stronie wydawał mi się zupełnie inny niż ten który zobaczyłam otwierając przesyłkę.


 
Zacznę może od opakowania, które mi osobiście bardzo się podoba. Jest proste, ale estetyczne i przede wszystkim solidnie wykonane, bo moje dwie lewe ręce jeszcze go nie uszkodziły.



Róż ma całkowicie matowe wykończenie, a jego kolor to… hmm ciężko mi go jakoś określić. Jest to taka przygaszona brzoskwinia, ale nie jest takim brzydkim pomarańcze.  




 
Dobrze się go aplikuje, nie robi plam czy smug. Na jego pigmentacje również nie mogę narzekać. Dobrze się z nim pracuje, a efekt można stopniować. Co do trwałości to na mojej mieszanej cerze trzyma się 4-5 godzin po czym kolor blednie, ale przy tym schodzi równomiernie, nie robiąc brzydkich placków na twarzy.




Nie jestem jednak przekonana do tego koloru, wydaje mi się, że nie pasuje on do mnie. Zdecydowanie bardziej wolę wszelkie różowe odcienie. Próbowałam też używać go jako bronzer, ale w tej roli dla mnie jest  za jasny.
Cena różu wynosi 5,99 EUR i z tego co się orientuje można go kupić jedynie na ich stronie. 

 Chyba będę musiała poszukać mi nowego domu, chętny ktoś?



zdjęcie Louma


Udostępnij ten post