Tydzień w blasku fleszy- ujęcie pierwsze.




 Nie obchodzę Świat, wiec dla mnie ostatnich kilka dni było nudzeniem się przed komputerem.  Chociaż nie mogę nie powiedzieć, że te święta to jakieś jaja, dosłownie. Śniegu pełno, a żeby było śmiesznie na tv4 wczoraj leciał Kevin.  Dosyć, nie popsuje sobie humoru pogodą, nie nie i jeszcze raz nie. Miałam tyle planów związanych z blogiem, ale szanowny Internet spłatał mi figla i jednie w telefonie działał... tragedia i tyle. Jakiś czas temu chciałam na blogu robić zdjęciowe podsumowania tygodnia, ale zawsze coś moje plany psuło. W zeszłym tygodniu, w poniedziałek postanowiłam, że z tydzień takowy post się pojawi i o to jestem! 



1. poniedziałkowy poranek- burdel kosmetyczny, w zasadzie każdy dzień tak wygląda.

2. spacer i... moje buty, które uwielbiam

3. zabawa ze szminką, a w zasadzie z Photoshopem

4. kolejny atak zimy, zimo zlituj się!

5. Deichmann i nieudane zakupy, próbowałam wcisnąć się w 35, ale nie dałam rady, noszę 37

6. Ja i przemoczone kozaki :/

7. poranek na przystanku, czekałam ponad 30 min na autobus

8. sesja nowej biżu z książką, co by to mądrze wyglądało

9.nowy wisiorek "love"

10. torebeczunia na przystanku (oczekiwanie na autobus nie sprzyja osobom szybko się nudzącym, takim jak ja)




Nie obejdzie się też bez piosenki minionego tygodnia, która towarzyszyła mi wszędzie <3



Udostępnij ten post