L`Oreal, Studio Secrets Professional czyli bazowy bubel.


 Weekend majowy to dla mnie siedzenie przed komputem w domu. Pogoda taka, że nawet wyjść się nie chce. Rano zrobiłam czyszczenie pędzli, które teraz dumnie się suszą, później z nudów zaczęłam zmieniać szablon na blogu i wyszło mi wielkie nic. Nie wiem po co zabieram się za coś na czym się nie znam. 

Wczoraj wzięłam się też za "Pięćdziesiąt twarzy Grea".Tyle się nasłuchałam na temat tej książki. Od kilku miesięcy zbierałam się za przeczytanie, ale nie szło mi jakoś specjalnie. Wczoraj znalazłam w sieci audiobooka i przepadłam. Nie mogę się oderwać i coraz bardziej się wkręcam. Czytała może, któraś z Was?


Żeby nie było tak niekosmetycznie to opowiem Wam o bazie, którą wykończyłam w zeszłym miesiącu. heh to chyba jedyne denko kwietnia. 

Miłością do marki L`oreal nie pałam. Bazę dostałam kilka miesięcy temu w prezencie od przyjaciółki. Za taka cenę to oczekiwałam od niej wiele. teraz cena jest niższa wydaje mi się, że coś około 40-45 zł)




Opakowanie o dziwo mi się podobało, ale tylko na początku. Później wydobywanie produktu stało się niezwykle uciążliwe. Baza ma konsystencje coś w stylu musu, gęsta. Dzięki swojej konsystencji jest bardzo wydajna, niewiele trzeba żeby pokryć całą twarz. Z aplikacją też miałam problemy, bo jedynie palcami można ją nakładać, np. przy pomocy pędzla języczkowego produkt zamiast na twarzy zostawał na włosiu. Zapach delikatnie wyczuwalny, jak dla mnie był bardzo chemiczny i sztuczny.
Po rozprowadzeniu skóra faktycznie jest wygładzona i miękka w dotyku. Bardzo fajnie zmniejsza widoczność rozszerzonych porów. I na tym koniec zalet tego produktu. Baza fakt, dobrze przygotowuje twarz do dalszej części makijażu, ale z niektórymi podkładami nie chce współpracować. Zdarzało się,że nic twarzy się nie trzymało, albo rolowało się. Niektóre podkłady zamiast trzymać się na niej dłużej, znikały z twarzy po 2-3 godzinach.Jednak gdy udało mi się dobrać do niej dobry podkład ( z Revlonem i Bourjois 123 dobrze się łączyła) efekt był dobry.
Baza nie ma za zadania matować naszej cery, a w przypadku mojej-mieszanej i tłustej dodatkowo ją natłuszczała przez co żeby ją zmatowić potrzebowałam większej ilości pudru. Nie można jej stosować codziennie, bo strasznie zapycha, przynajmniej mnie. Użyłam jej kilka dni po kolei i wysypały mnie małe podskórne grudki.


Skończyłam ją i nie kupię ponownie, nie chce jej nawet za darmo. Przy mojej cerze mieszanej to totalna porażka. Nie wiem jak sprawdziłaby się u osoób z cerą suchą. Cena również jest wygórowana, ale tak już jest w przypadku tej firmy.


Udostępnij ten post