Oficjalnie przyznaję się do własnej głupoty- Eliksir wybielający Clarena.


 Nie lubię przyznawać się do własnej głupoty, ale tym razem muszę. Kilka miesięcy temu otrzymałam możliwość przetestowania dowolnego produktu firmy Clarena. Dużo nie myśląc wybrałam sobie eliksir rozjaśniający przebarwienia. Wiązałam z nim ogromne nadzieje. Chciałam do lata mieć ujednoliconą cerę. Gdy otrzymałam krem byłam zachwycona


SPOSÓB UŻYCIA: Stosować codziennie wieczorem w trakcie kuracji wybielającej.

UWAGI:
Ze względu na podwyższoną zawartość składników aktywnych po aplikacji kremu może wystąpić krótkotrwałe, szybko ustępujące mrowienie skóry.
Ze względu na wysokie stężenie składników aktywnych nie należy stosować preparatu na okolice oczu i błony śluzowe.


 Eliksir, a jak to dumnie brzmi, znajduje się w szklanym słoiczku. Ma bardzo słodki zapach, mdły i po kilku razach strasznie drażniący. Konsystencja jak i kolor przypomina mi budyń waniliowy.  Krem nie wchłania się całkowicie.
  Zaraz po pierwszym posmarowaniu twarzy czułam ściągnięcie się skóry, nie było to szczególnie mile, ale myślałam, że tak być musi. PO pierwszych trzech dniach byłam zachwycona dzialaniem tego produktu, bo moja cera stała się niesamowicie gładka. Wszystkie niedoskonałości stały się mnie widoczne, wysuszone. 
  Po jakimś tygodniu zauważyłam, że skóra staje się coraz bardziej sucha. Po tych kilku dniach obudziłam się rano z niesamowitym bólem twarzy. Czułam jakby mi twarz płonęła. Pobiegłam do łazienki i szczerze bałam się spojrzeć w lustro. Umyłam twarz zimną wodą i…. Moja twarz była cała czerwona, pojawiły się coś rodzaju liszai. Wyglądało to coś podobnego do sytuacji, gdy poparzycie się pokrzywami.  Nałożyłam krem nawilżający i piekło mnie jeszcze bardziej. Natychmiast odstawiłam eliksir. Przez pierwszych czterech dni nie wychodziłam  z domu,  bo nie dało rady nałożyć podkładu, który mega podkreślał suchą skórę. 

Doprowadzenie jej do stanu normalności zajęło mi ponad miesiąc.  Tydzień temu, coś mnie naszło i pomyślałam, ze dam szansę temu produktowi. Tu był mój błąd. Po pierwszej aplikacji znowu pojawiły się liszaje, zaczerwienie. Nie wiem czy ten krem na coś w sobie co mnie uczula czy czego to wina. Zawsze uważałam, ze mam grubą skórę, a tu produkt zadziałał agresywnie.


Eliksir wędruje do kosza, bo jeszcze znowu mnie najdzie, a szczerze nawet wrogom nie polecam tego kosmetyku.



Udostępnij ten post