TAG: MÓJ ZWIERZĘCY PRZYJACIEL ♡





 Na początku miesiąca zobaczyłam na kanale stylizacji TAG Mój zwierzęcy przyjciel tutaj link do jej filmu. Od razu  wiedziałam, ze chciałabym napisać na swoim blogu o moim najukochańszym Króliczku. Zbierałam się do tego jakiś czas, bo trudno jest pisać o kimś kogo już nie ma. Ciężko ogarnąć pytania, bo niby jak miałabym na nie odpowiedzieć? W czasie teraźniejszym czy przeszłym? Dzisiaj minęłoby dziewięć lat jak trafił do mojego domu, dlatego postanowiłam odpowiedzieć na ten TAG. Pozwolę sobie nieco przekształcić pytania żeby było mi łatwiej, o ile może być łatwiej.


Jak nazywał się Twój przyjaciel? Początkowo nazywał się Trusiak, ale z czasem każdy mówił do niego Niunio.





Jakie to zwierzątko i jakiej jest rasy? Królik miniaturowy, dosłownie miniaturowy. Bardzo mały, ale i chorowity. Maleństwo pod każdą postacią.


Jak długo z Tobą był? Od 8 maja 2004 roku do 1 czerwca 2011 czyli siedem wspaniałych lat. Dzisiaj minęłoby dziewięć, zresztą mija dziewięć lat odkąd trafił do mojego domu i do naszych serc.





Co było dziwnego w zachowaniu Twojego zwierzaka? Tutaj mogłabym opowiadać i opowiadać, bo On cały był kochanym dziwaczkiem. 

Jak był jeszcze mały (około 2-3 miesiące) wieczorem sam wyskoczył z klatki, która była górą otwierana. Później zdarzało mi się w nieznanych okolicznościach otwierać drzwiczki z przodu i samemu się wypuszczać z klatki.

Nie lubił warzyw, a od marchewki to szczególnie uciekał. Za to uwielbiam jeść rodzynki, których zresztą nie można mu było.

Zdarzało mi się skacząc źle wymierzyć i spać obok czegoś albo za coś. Jak był mały spadł między biurko, a łóżko. Nie potrafił chodzić po śliskiej podłodze, dlatego zawsze w domu było pełno dywaników i gałganów na połodze.

Jak chłopaki króliki zaznaczał swoje terytorium, więc sikał gdzie popadnie. Potrafił tak zarzucić dupką, że szczoch wędrował po ścianach, szafkach.

Był też strasznym piecuchem, uwielbiał ciepło, Przytulanki i buziaki, ale też strasznie się wszystkiego bał, byle jakiś nieoczekiwany dziwię On już uciekał żeby się schować.

Siadał czasami na łóżku, z wysoko nastroszonymi uszakami, dumnie zadartą głową i bacznie obserwował co się dzieje dookoła.

Był strasznym zazdrośnikiem, chcącym aby poświęcać mu cały swój czas i uwagę. Kiedy siedziałam na łożku z książkami, bądź coś pisałam On wykiwał na książkę, spychał ją noskiem i domagał się głaskania.

Lubił też kraść gazety czy kartki, ale tylko te potrzebne. Jak dawało mu się czystą, niepotrzebną kartkę to tylko powąchał i odchodził dalej.



 

Co Twoja relacja ze zwierzakiem dla ciebie znaczy? Znaczy naprawdę wiele. Zdaję sobie sprawę, że dla jednych to tylko zwykły króli, który nie jest ani szczególnie mądry, anie wspaniały. Dla mnie jednak to najpiękniejszy i najcudowniejszy przyjaciel. Mój jedyny takie przyjaciel. Nie ma innego, nikt ngdy go nie zastąpi. Był dla mnie wszytkim.




Najmilsze wspomnienia związane z Twoim zwierzakiem? Z perspektywy czasu każdy dzień, godzina czy minuta spędzona z Nim była wspaniała. Najwspanialsze było gdy po każdej z narkoz się wybudzał. To, że walczył o życie do końca. Był niesamowicie dzielny mimo tych wszystkich chorób, które się jego czepiały. Tych siedem wspólnych lat było najpiękniejszych w całym moim życiu.Tutaj sprawdza się, że jak Kogoś tracimy zdajemy sobie sprawę jak bardzo go kochaliśmy, doceniamy jaki był dla nas ważny.  


Jak nazywałaś swojego zwierzaka? Trusiak, Trunio, Niunio, Rudy, Sikut, ale najczęściej mówiłam do niego Synek, mój kochany maleńki Synek.

To jedno z jego ostatnich zdjęć





I tak dobrnęłam do końca, chociaż mogłabym tak o Nim mówić i mówić.

Nie TAGuje konkretnych osób, ale jak któraś z Was ma ochotę to zapraszam, chętnie poznam Wasze Zwierzaki ;) U Karoliny macie oryginalne pytania, bo ja trochę je pozmieniałam.



Udostępnij ten post