Znowu L'oreal tym razem błyszczyl Glam Shine.


 Kto by pomyślał żeby jedzenie słodyczy miało plusy. Kupiłam jakiś czas temu Princessę kokosową, którą uwielbiam, zresztą tak jak resztę kokosowych rzeczy. Wysłałam kod i po kilku godzinach okazało się, że wygrałam błyszczyk. Heh tak za pierwszym razem, bez większych trudności. Po kilu dniach odebrałam błyszczyk i polubiliśmy się od pierwszego dnia. Znowu L`oreal mnie zaskoczył.



Kolor, króry wybrałam to 181 Sheer Grenadine, pół transparentna czerwień bez błyszczących drobinek.



Błyszczyk znajduje się w małym, 6 ml opakowaniu. Ma delikatny owocowy zapach, którego nie czuć na ustach.


Konsystencja jest gęsta, jakby żelowa, ale dobrze rozprowadza się na ustach. Nie wysusza ich, ale też nie nawilża.



Aplikator ma kształt spłaszczonej łezki. Bardzo dobrze nakłada mi się nim produkt.

Na ustach daje delikatny czerwony kolor, ale nie jest to całkiem kryjący produkt. Zraz po nałożeniu bardzo delikatnie się lepi, ale po chwili to uczucie znika. 


To mój ulubieniec ostatnich dni. Daje delikatny efekt, ale jednak coś na tych ustach się znajduje. Podoba mi się ogólnie wszystko, ale cena pozostawia wiele do życzenia, bo koszt takiego błyszczyka do około 30 złotych.

Udostępnij ten post