Angela i jej pierwsze starcie z tintami do ust z Eveline.



 Tinty na stałe zagościły w blogosferze. Każdy producent stara się mieć tego typu produkt. Ja od miesięcy szukam wersji z Bell, ale bezskutecznie. Przypadkiem natrafiłam na tinty z Eveline i postanowiłam spróbować.
Swoją drogą, powiedzie mi czy jakoś stacjonarnie udaje Wam się namierzyć kosmetyki Bell?

 W moje ręce najpierw wpadł ten numerem 117, ale spodobał mi się on na tyle, że zapragnęłam więcej. Szczególnie, że zapłaciłam 8 z groszami za sztukę. Jedyne do czego na początek mogę się przyczepić to kolory. Na opakowaniu kolory znacznie różnią się od tego co mamy w środku, dlatego warto w sklepie odkręcić i upewnić się czy kolor nam odpowiada.



Opakowania są proste, nie mają zbędnych malunków, wiec mnie się podoba.

Aplikator jest poręczny, bardzo łatwo nakłada się produkt na usta, ale obecność lusterka jest tu wskazana. Tinty mają niesamowicie dobrą i mocną pigmentacje. Byłam mile zaskoczona.  

Na ustach rozprowadzają się równomiernie i tak też znikają po czasie. Zaraz po nałożeniu mamy kolor plus delikatny błysk, ale nie ma tam żadnych brokatowych drobinek. Trwałość 16 godzin to kłamstwo, ale ja i tak jestem z nich bardzo zadowolona. Po jakiś dwóch godzinach blask znika, a kolor staje się mnie intensywny, ale nadal wygląda to ładnie i usta są pomalowane. Ogólnie to jeśli nie piję, nie mówię zbyt dużo to mam go na swoich wargach do 4 godzin. Absolutnie nie  wysuszają moich ust, nie podkreślają suchych skórek. Jedynie 117 czasami odbije mi się na ustach, ale to tylko ten kolor tak robi.


115, to taki sobie deliaktnie przygaszony róż, który ostatnio noszę codziennie na swoichustach




116, tutaj spodziewałam się brzoskwiniowego koloru, a dostałam pudrowy róż.




117, oczojebny róż, mój pierwszy i ulubiony <3


120, kolor który mogłby wydawać sie hmm fioletowawy, bo taki chciałam na ustach wygląda inacze,ale i tak mnie się bardzo podoba.




Tutaj macie wszytkie kolory razem, a z boku jeden z nich po wtsraciu go husteczką



 Ja jestem z nich bardzo zadowolona. Odrzucałam wszelkie inne pomadki na ze bycz tych tintów. Nie wspominałam jeszcze, ale nie skleją ust, nie ważą się na nich i według mnie wyglądają świetnie zwłaszcza, że lubię podkreślone usta w wersji troszeczkę mocniejszej.



Udostępnij ten post