Catrice Camouflage Cream moje kryjące odkrycie roku!



 Zgodnie z planem wstałam dzisiaj wcześniej żeby zrobić zdjęcia. Niestety słońce tak mocno święciło mi w pokoju, że nie dało rady i musiałam chociaż minimalnie rolety zasłonić, bo oczy nie wytrzymywały, dlatego zdjęcia są jakie są.


Wspominałam ostatnio, że nie mogę dorwać tego korektora, ale w poniedziałek wstąpiłam do drogerii i był, więc opowiem Wam o nim, bo to moje drugie opakowanie i w dalszym ciągu jestem nim zachwycona.

Co ważne kosmetyki Catrice są słabo dostępne, przynajmniej u mnie. Ja znalazłam je w drogerii Lobo, ale co ważniejsze nie w każdej gdzie jest szafa z Catrice są dostępne te korektory, nie wiem od czego to zależy.

Kusiłam się na ten korektor z racji jego ceny, bo kosztuje niecałe 13 złotych, więc cena jak za korektor jest bardzo niska. Opakowanie to plastikowy słoiczek o gramaturze 3g.


Z tego co wiem korektor dostępny jest w trzech odcieniach, ja mam ten najjaśniejszy 010 Ivory. Dla bladzi ochów będzie dobry, bo naprawdę odcień jest jaśniutki.


Konstancje jest mi jakoś ciężko określić, bo jest treściwa, miękka, wydaje się być tłusta, ale po zetknięciu ze skórą szybko zastyga. Dobrze wtapia się w skórą , nie waży się, nie roluje.  


Daje półmatowe wykończenie.  Ale najważniejsze jest krycie i tutaj jestem po wrażeniem, bo krycie jest na wysokim poziomie. Określiłabym je jako mocne, można je stopniować i raczej trudno z ilością przesadzić. Przypudrowany na mojej mieszanej cerze trzyma się praktycznie cały dzień. 


Dobrze kryje niedoskonałości, naczynka i przebarwienia. Z sińcami pod oczami również świetnie sobie radzi, nie wchodzi w zmarszczki, ale w okolice oczu to uważałabym z nim, bo skora tam jest bardzo delikatna i może ją przesuszyć, dlatego krem nawilżający to podstawa.


Co do aplikacji to najbardziej sprawdza się u mnie nakładanie gomorą gąbeczka, w moim przypadku jajeczkiem z firmy Louma. Palcami również dobrze da się go nałożyć, natomiast pędzlem jakoś mi to nie wychodziło, ale to może kwestia wprawy.


Mam skłonności do zapychanie, ale ten korekto mimo swojej dosyć ciężkiej konsystencji nie zapchał mnie, a są dni gdy używam go codziennie.



Słowem podsumowania jest to moje odkrycie tego roku. Tak dobrego i tanie korektora w życiu nie miałam. Teraz polecam go każdemu, bo  kryje świetnie, a mimo to jest lekki. No i ta cena.

Udostępnij ten post