Eveline miniMAX 805 czylio piękna żywa czerwień.


   Pogoda jeszcze się nie zepsuła, od rana świeci słońce, więc humor mam jeszcze dobry. Kilka dni temu moje paznokcie, które wołają o pomstę do nieba znowuspłatały mi figla, bo pękły mi dwa i musiałam wszystkie skrócić diametralnie. Czuje się teraz jakoś tak dziwnie. Wiem, że dopóki ich nie zapuszczę nie powinnam się tu pokazywać, ale w niedzielę pomalowałam sobie czerwienią z Eveline i tak mi się spodobał kolor, że nie mogę się powstrzymać żeby Wam nie pokazać. Na zdjęcia załapała się też moja nowa bransoletka, którą dostałam od koleżanki ;) 



 Od dwóch braciszkach lakieru MinMAX pisałam  już kilka dni temu



Dziś kolej na lakier z numerem 805. Jest to żywa czerwień bez drobinkowa czerwień.


Pędzelek cienki, ale bardzo wygodny. Bardzo dobrze nakłada się nim lakier.


Konsystencja idealna, nie jest ani zbyt gęsta ani zbyt rzadka. Teoretycznie krycie uzyskamy przy jednej grubszej warstwie, ale ja zdecydowałam się ba dwie cieńsze, które wysychają bardzo szybko.


Nie smuży, ani nie odpryskuje. Na paznokciach mam go piąty dzień i nie ma uszczerbków, końcówki nie pościerały się. Trwałość tych lakierów coraz bardziej mnie zadziwia. Kosztują około 6-8 złotych, a są rewelacyjne zwłaszcza, że nie stosuję top coat, jedynie odżywkę 8w1 jako bazę.




Lakier jak dla mnie jest rewelacyjny. Teraz chce ich więcej i więcej, bo ta seria lubi się z moimi paznokciami jak chyba żadne inne lakiery. 



Mam w planach post o kolejni lakierów, tak pokazać Wam ogólnie. Pytanie, więc czy chcecie?



Udostępnij ten post