Sobota kierunek Rossmann i co w nim kupiłam czyli mały czerwcowy haul :)


 Nieplanowane zakupy okazały się być bardzo dobrym pomysłem, a szczególnie, że od dawna ograniczam wszelkie kupowanie kosmetyków. Dzisiaj poszłam do Rossmanna w poszukiwaniu jakiejś maski na bardzo suche i zniszczone włosy. W sumie nie znalazłam takiego produktu, a wiec może Wy możecie mi cos polecić? W drodze powrotnej wstąpiłam też do drogerii Lobo.



Nie będzie to jakiś ogromny haul, ale od jakiegoś czasu mam mniejsze pragnienia jeśli chodzi o kolorówkę. Lakierów do paznokci staram się unikać, bo mam ich id groma i ciut ciut. Podkłady też mam jako takie już sprawdzone, więc nowych nie poszukuję.  


Na pierwszy rzut poszedł znany już w blogosferze tusz z Wibo. Z nim jest  tak, że albo go się kocha albo nienawidzi. Zobaczymy jak się u mnie sprawdzi, ale nie ukrywam, że u mnie większość tuszy sprawdza się dobrze. Mam normalne rzęsy, które nie są jakoś szczególnie krótki ani długie, wiec prawie z każdego tuszu dam radę coś zrobić.

 
Idąc dalej chciałam korektor w kremie z Catrice, ale był tylko ten najciemniejszy, więc sobie darowałam i skusiłam się na cień 080 Please Gold The Line. Nie wiem z jakiej racji, bo mam ich pełno. Sroka ze mnie i ten jego błysk mnie przekonał.






Puder Synergen to powtórka z rozrywki. Zawsze do niego wracam jak z jakimś innym mi nie wyjdzie. Dobrze, ze jesteś! 

 
Moje Huggiesowe chusteczki którymi zmywam makijaż oka się skończyły, więc na szybko zdecydowałam się na mała paczkę z Babydream.

 
W sprawie włosów skusiłam się tak na próbę na dwie małe tubki z GlissKura. Terapia w 1 minutę, zobaczymy co z tego wyjdzie, ale ogólnie moje włosy z produktami tej firmy bardzo się lubią, wiec może nie będzie aż tak źle.



Moja ulubiona i jedyna odżywka z Alterry. Nie było dużego opakowania, wiec chociaż małe kupiłam.




Coś nowego musi być, więc jedwab w sprayu z Marion. Pierwsze wrazenie zrobił dobre, pięknie pachnie! 
No i zakup, którego pożałowałam już po pierwszej aplikacji- Esseance stay matt lip carem. U mnie okazał się dramatyczny, ale postram się dam mu drugą szansę i dam Wam znać.



 
Kupiłam sobie lakier, a gdzieżby inaczej :P Lubię holograficzne wykończenie, a jak z Eveline to już tym bardziej!




Dobrnęłam do końca i aż mi ulżyło :P Za wszystko zapłaciłam około 34 złotych, więc jestem z siebie dumna. Powoli zaczynam myśleć zanim coś do koszyka wrzucę.  Miałyście któryś w wyżej wymienionych produktów?





Udostępnij ten post