Ulubieńcy czerwca !



  Od dawien dawna chciałam i nawet planowałam pianie swoich ulubieńców. Jednak jak to u mnie bywa z planów nic nie wychodzi. Dzisiaj pęknie chyba z dumy, bo zebrałam się rano i zebrałam w jedno miejsce ulubione produkty. Nie są to ulubieńcy samego czerwca, bo również w maju używałam tych produktów stosunkowo często, ale skoro czerwiec się kończy to jemu dedykuję ten post.




Odkryłam jakiś czas temu najlepsze i najpiękniejszy róż do policzków. Jest to MeMeMe w odcieniu Coral. Możecie o nim poczytać więcej tutaj, bo ostatnio opisywałam go na blogu. Ostatni czas był czasem odkryć kosmetycznych i  znalazłam również świetny i tani korektor z Catrice. Powtórzę się, bo wspinałam o nim w tympoście. Jest to bardzo dobrze kryjący korektor, trwały i bardzo tani. W łaski wrócił również bronzer z firmy Louma, jest to niby róż, ale ze względu koloru używam go do konturowania i w tej roli sprawdza się wspaniale. Na buzi trzyma się cały dzień, nie robi plam i wygląda bardzo naturalnie. Tradycyjnie i bez jakiś odkryć  puder Synergen. U mnie sprawuje się świetnie. Matuje przyzwoicie i nie daje takiego pudrowego wykończenia na twarzy, wiec nie mam się co czepiać.


Ostatnio stałam się monotonna jeśli chodzi o cienie do powiek, a może leniwa. Używam jedynie cienia w kremie z Essence 01 My Caddy In the wind . Mam go od roku i jestem z niego zadowolona. Dobrze sprawuje się solo ale również jako baza pod inne cienie. Mimo wielu negatywów jakie o nim słyszałam na moich powiekach trzyma się bardzo dobrze. Pisałam kiedyś o nim tu  .Kolejne cienie również w delikatnej kolorystyce jakie noszę ostanio na powiekach to mineralne z Era minerale w odcieniu Lolita i jowel divine. Niestety pigmentacja tych cieni pozostawia wiele do życzenia. Na stronie wydawały mi się  być inne. Trzymają się całkiem dobrze, ale nałożone na mokro. Na zdjęciu wyżej zabrakło linera z Wibo z kolekcji Rose. Powoli uczę się kresem na swoich powiekach, a na lato kolorowe eyelinery stały się moich must have. 


Brwi podkreślam paletą z Oriflame, opisana w tym poście. To mój pierwszy tego typu produkt. Ładnie podkreśla się nim brwi, cienie są trwałe. Na rzęsach gościł mój nowy tusz z Wibo. Znamy się od kilku tygodni i bardzo lubimy. Ładnie rozdziela i pogrubia moje rzęsy. Miał się osypywać, ale ja tego u siebie nie zauważyłam. Na ustach tinty z Eveline, z bliska zobaczycie je tutaj. Moim ulubieńcem jest numer 117.



Do pielęgnacji buzi sprawdziło się u mnie serum zwężające pory z Ireny Eris. Godny polecenia produkt, który daje radę z moimi rozszerzonymi porami. Piałam o nim na blogu w tym poście. 

Rozjaśniłam sobie ostatnio moje włosy i niestety na głowie zrobiło mi się kilka odcieni. Nałożyłam farbę i troszeczkę takich ciemniejszych partii zostało. Z pomocą przyszedł mi rozjaśniacz w sprayu z Joanny. Zrownał mi kolor na głowie. Efekt na moich włosach był widoczny po jakiś 6-7 użyciach, nie zauważyłam żeby wybitnie niszczył mi włosy.

Co do zapachu to miałam ostatnio fazę słodkości. Psikałam się Star natural o zapachu gumy balonowej. Zapach nie jest jakoś specjalnie trwały, ale mina ludzi jak wchodzę do pomieszczenia mi to wynagradza. Zapach idealnie odwzorowany. Słodki jak diabli, ale ja lubię takie!



Na paznokciach też była monotonia. Nosiłam zmiennie Eveline 806 miętę, 811 prześliczną niebieskość oraz oczojebny róż Neon flu.


Z biżuterii też mam swoich ulubieńców. Biżuteria Pauliny którą opisywałam tu oraz tą od Dekogracji klik.



Miałam nie pokazywać, ale skoro ulubieńcy to ulubieńcy. Nie byłam nigdy jakimś zwolennikiem płatków na mleku. Musli omijam bo zawsze tam jakieś rodzynki czy suszone owoce są, a tego nie znoszę. Płatki jem tylko  na delikatnie podgrzanym mleku, bo zimne dla mnie jest niesmaczne. Na płatki mam zawsze oddzielną miskę niż na mleko, bo nie lubię namiękniętych płatów. Wiem, wiec moje głupie przyzwyczajenia. Moim ulubieńcem jest granola z kawałkami czekolady z firmy Sante, uwielbiam, pyszne!



Udostępnij ten post