Bandi- maska eksfoliująca z keratoliną.



  Strasznie ciężko jest mi się zebrać do pisania o pielęgnacji i kosmetykach z nią związanymi. O wiele bardziej wolę czytać jak i pisać o kolorówce. Dzisiaj jednak powiem Wam o maseczce z Bandi. Firma jest znana  przez wiele z Was, a także lubiana. Ja nie mam z nią doświadczenia i maska eksfoliująca z keratoliną była moim pierwszym kosmetykiem.
Maska przeznaczona jest do każdego typu cery, także delikatnej i naczyniowej oraz łojotokowej. Jej zadaniem jest odblokowanie zamkniętych pory oraz normalizacja  procesu wydzielania łoju, co powoduje zmniejszenie liczby zaskórników. Ma również wygładzać i ujędrniać skórę.

Alantoina- jest niealergogennym związkiem pobudzającym regenerację skóry i przyspieszającym gojenie zranionych tkanek. Zmiękcza naskórek, usuwa zgrubienia. Łagodzi, koi, działa keratolitycznie, a także oczyszcza pory.

Ekstrakt z magnolii - pomaga odblokować pory

Keratolina- enzym pochodzenia technologicznego, który niezwykle skutecznie usuwa martwe komórki naskórka. Nie powoduje podrażnień i nie uczula dlatego jest polecany dla osób o wrażliwej skórze. Ponadto zmniejsza spoistość komórek warstwy rogowej naskórka, dzięki czemu doskonale przygotowuje skórę na przyjęcie składników aktywnych.

Masło Shea - nawilża, zapobiega transepidermalnej ucieczce wody z naskórka,  ma działanie gojące i ochronne. Dzięki zawartości estrów alkoholi trójterpenowych i kwasu cynamonowego jest naturalnym filtrem przeciwsłonecznym.
 Opakowanie to plastikowa butelka z pompką próżniową, dzięki czemu kontrolujemy jej ilość i możemy zużyć produkt do samego końca.  Pojemność tej maski to 75 ml, a cena wynosi 52 zł. Dostaniecie ją na stronie producenta- BANDI.
 Producent zaleca:  nanieś grubą warstwę maseczki na twarz i szyję 2-3 razy w tygodniu. Pozostaw na ok. 15 minut. Zmyj letnią wodą. Nałóż odpowiednie dla skóry serum lub krem.



Ma kremową konsystencje.


 Zaraz po nałożeniu jej na twarz poczułam delikatnie pieczenie, ale nie jest to jakieś straszne uczucie i stosunkowo szybko znika. Po około 15 minutach od nałożenia spłukuję produkt z twarzy i faktycznie skóra jest gładka i przyjemna w dotyku. Pory są zwężone, a w moim przypadku to duzy sukces, bo mam bardzo widoczne pory. W działaniu maseczka przypomina mi działanie peelingów enzymatycznych z tym, że efekt jest mocniejszy i bardziej widoczny. Maseczka nie wysusza mojej skóry, a wręcz ja nawilża. 
Nie zauważyłam jednak zmniejszenia się zaskórników na mojej twarzy.

 Bardzo polubiłam ten produkt i widzę, że moja skóra też. Jestem zadowolona z jej działania. Jedynym minusem jaki zauważyłam to wydajność, bo u mnie jakoś szybko znika. Stosuję do dwa razy w tygodniu zgodnie z zaleceniami, a niestety zbliżam się ku końcowi. 

Udostępnij ten post