Powiew luksusu czy tandety? O dwóch pomadkach z Eveline.

  Szminek, pomadek i innych mazideł do ust w moich zbiorach jest naprawdę wiele. Jakoś lubię mieć coś na ustach, nie boję się mocniejszych kolorów, ale od nude uciekam, bo wyglądam w takich odcieniach okropnie.  Razem z balsamami do ciała od Eveline dostałam dwie pomadki. Początkowo byłam zachwycona, bo naprawdę bardzo lubię ich produkty do ust. Szminkami w płynie jestem zachwycona, piałam o nich tutaj.  

 Na pierwszy ogień pójdzie pomadka z serii Celebrities, producent nazwał ją luksusową szminką 3w1, Eveline ma jakiś dziwny zwyczaj tego 3w1, 5w1 itd. 
Producent zapewnia cuda, uwaga cytuje „Zastosowanie nowoczesnych technologii pozwoliło stworzyć w laboratorium Eveline Cosmetics nowatorską, niezwykle trwałą, a przy tym lekką w noszeniu i nakładaniu pomadkę do ust, która łączy właściwości szminki, błyszczyka i serum nawilżająco -wygładzającego. Zawarty w kosmetyku kompleks Ever Shine TM nadaje ustom wibrujący blask, natomiast naturalne pigmenty mineralne wzmacniają wyrazistość i trwałość koloru. Lekka, żelowa konsystencja pozostawia na ustach uczucie świeżości, komfortu i głębokiego nawilżenia.Szminkę dodatkowo wzbogacono serum pielęgnacyjnym, bogatym w składniki o właściwościach nawilżająco - wygładzających:

 - kwas hialuronowy – intensywnie nawilża skórę ust. Przyczynia się do zachowania maksymalnej ujędrności i elastyczności. Wypełnia zmarszczki, sprawiając, że skóra staje się idealnie wygładzona.

 - masło shea – stanowi bogate źródło substancji tłuszczowych, witaminy E i F, dzięki którym skóra szybciej się regeneruje.

 - filtry ochronne UVA/UVB – chronią delikatne usta przed szkodliwych działaniem promieni słonecznych i negatywnym wpływem środowiska."


Opakowanie jest tandetne, po krótkim czasie zdziera się ta złota poświata i wygląda to beznadziejnie. Dodatkowo skuwka jakoś tak słabo się zamyka, nie widzę do luksusu. 

Kolor, który ja otrzymałam ma numer 633 i jest ciemnym brązem z domieszkąróżu z tandetnym metaliczno-drobinkowym wykończeniem. Do mnie taki kolor nie przemawia, mi nie pasuje.

Pomadka m bardzo kremową konsystencje, dlatego okropnie się roztapia, lamie, dlatego warto trzymać ją w lodówce. 


Do pigmentacji nie mogę się przyczepić, bo kolor faktycznie jest nasycony i nie różni się jakoś szczególnie od tego w opakowaniu. Nie podkreśla suchych skórek, wygładza usta i faktycznie wyglądają one bardzo ładnie i zdrowo. Pomadka nie wysusz ust, a wręcz je nawilża, nie zauważyłam ujędrnienia,  cokolwiek producent miała tutaj na myśli. Efekt nie jest długotrwały jak to zapewniał nas producent, bo po niecałej godzinie usta mam gołe i ślad po pomadce znika. Plusem może być to, że jak już wchodzi do równomiernie. Nie pokusiłabym się o nakładanie jej bez lusterka, bo lubi wchodzić za kontur ust.



Jej koszt co cos około 11-13 złotych, dlatego dla mnie nie jest to nic specjalnego, a za niewiele więcej można dostać w drogeriach o wiele lepszą pomadkę. Może gdyby trafił mi się inny odcień, chociaż wątpie, bo nie lubię takiego wykończenia.



 Druga pomadka natomiast jest z serii Aqua platinum. Producent nazwał ją jako kryjącą pomadkę do ust, z głębią koloru, mocą nawilżenia. Podobno ma witaminę C i E w skaldzie, ja się na tym zupełnie nie znam, wiec pod tym kontem tego ocenić nie mogę.


Opakowanie jest już o niebo lepsze. Czarne, proste i bez powiewu niby luksusu.


Kolor jaki dostałam ma numer 469 i jest to odcień różu. Przez to swoje metaliczno-drobinkowe wykończenia przypomina mi babciną szminkę.

Ta pomadka ma nieco inną konsystencje, nie roztapia się aż tak szybko.  Na ustach jest troszeczkę tępa, ale z kontaktem z ustami wygada ładnie.  Nie podkreśla suchych skórek, również daje efekt nawilżenia. Nie jest długotrwała, ale otrzymuje się więcej niż poprzednia, bo bez jedzenia i picia jest to w moim przypadku jakieś 2 godziny.


Jej cena to około 9-10 złotych. Z dostępnością bywa różnie, wiece trzeba szukać po małych drogeriach. W przypadku tej pokuszę się o inne kolory, mimo tego takiego badziewnego wykończenia, bo widziałam na blogach ładne czerwienie..



A tak prezentują się obie razem.  Czy warto? No tak średnio, ja zraziłam się głownie tymi wielkim i przerysowanymi obietnicami producenta, bo robi wielki szum wokół zwykłych produktów. Ogółem to serii luksusowej nie polubiłam,  a tą aqua warto spróbować. Chociaż wykończenie to one obie maja beznadziejne.

Udostępnij ten post