Zatańcz ze mna i witaminami.... czyli zwariowane drobinki od Lirene


   Gdy dostała do mnie ogromna paczka od Lirene od razu moja uwagę przykuł płyn micelarny z tańczącymi drobinkami. Nie ukrywam, że te pomarańczowe kuleczki zirygowały mnie i pokusiłam się o przetestowanie tego produktu w pierwszej kolejności. Płyn przeznaczony jest to pielęgnacji młodej skóry, ma zmywać zarówno twarz jak i okolice oczu.   


Delikatne, dwukolorowe drobinki tańczą pod wpływem poruszania butelką.
Łagodnie rozcierają się podczas aplikacji uwalniając witaminę E, zwaną „witaminą młodości”. Witamina odżywia skórę, poprawia jej sprężystość i zapobiega procesom starzenia wywołanym czynnikami środowiskowymi

Główny składnik: Wyciąg z owocu papai długotrwale nawilża i wygładza na skórę, nadając jej aksamitną gładkość i świeży, promienny wygląd.
Płyn ma pojemność 200 ml i kosztuje około 13-15 złotych. Opakowanie standardowe dla produktów tej firmy, mnie się podoba poręczne, praktyczne i estetyczne!  Płyn ma przyjemny dla nosa zapach. Po wstrząśnięciu kuleczki zaczynają tańczyć, skakać, wariować czy jak to tam woli. 

Z makijażem dziennym – podkład, puder, róż, tusz radzi sobie bardzo dobrze. Ładnie i szybko zmywa co ma zmyć, jednak pozostawia na skórze delikatny lepką warstwę czego ja nie lubię i dodatkowo muszę umyć twarz jakimś żelem lub pianką. 

Niestety z eylierem, ciemnymi cieniami radzi sobie gorzej, rozmazuje i trzeba się trochę napracować żeby wszystko zmyć. Płyn nie podrażnia i nie pieką mnie po nim oczy. Nie wyszusza skóry i nie daje efektu ściągnięcia.


  Dla osób, które preferują delikatny makijaż sprawdzi się naprawdę świetnie. Ja z powodu ostatnich upałów ograniczyłam swój  do podkładu, korektora, tuszu i różu i ten płyn radzi sobie w takim wypadku świetnie. 

Udostępnij ten post