Killer Queen od Katy Perry

… o zapachach to ja raczej sie nie wypowiadam. Mam jakiś antytalent w kwestii opisywania ich. Nie potrafię tak jak niektóre dziewczyny opisać zapachów. Preferuję słodki, owocowe  zapachy, ale na tym moja widza się kończy. Natomiast w kwestii ozdobnych flakonów to ja mam wiele do powiedzenia. Uwielbiam w drogeriach macać wszelkie perfumy. Im dziwniejszy flakon tym lepiej.


Nie jestem jakąś fanką Katy Perry, tyle o ile kilka jej piosenek mi się podoba, ale na tym tyle. W ramach programu nowości wybrałam zestaw z nowym zapachem od Katty Perry. Od dnia kiedy wybrałam zestaw czekałam jak szalona aż w końcu wezmę go do ręki i popsikam się. Już sam kartonik  jest wykonany według gustu Katy. Całość jest kobieca, zadziorna ale dziewczęca, tak jak sama piosenkarka.


 Killer Queen rządzi się własnymi prawami. Przewrotność perfum wyraża się w połączeniu owocowo- kwiatowych akordów. Korona zapachu została udekorowana leśnymi jagodami, ciemną śliwką oraz świeżą bergamotką. Berło, zwieńczone sercem w postaci celozji króluje wspólnie z naturalnością jaśminu Sambac oraz tęczową plumerią, znaną także jako Kwiat Lei. Baza jest pilnie strzeżona przez paczulę, wspartą kaszmeranowym oraz pralinkowym akordem. Nuta głowy Leśne jagody, ciemna śliwka.
 Pierwsze co to piękny flakon w kształcie diademu. Zatyczka jest w kolorze złotym,  ma charakterystyczny dla Katty Perry herb dwóch kotów. Co do kształty falkonu to jest on trochę kłopotliwy, bo musi sobie leżeć na boczku, a ja mam jakąś fobią, ze mi się sturla i zbije, wiec leży sobie w bezpiecznym miejscu.
 Przechodząc do zapachu, bo to w przypadku perfum jest najważniejsze. Jest to bardzo ładny, kobiecy zapach. Nie co cięższy, więc na nadchodzący jesienny sezon będzie idealny. Natomiast latem mógłby być meczący. Jest to zapach słodki, bo owocowy, ale ma w sobie taką gorycz. Jest to zdecydowany zapach, który przyciąga uwagę. Już pierwszego dnia gdy go użyłam Pani stojąca w sklepie za mną zwróciła mi uwagę, że pięknie pachnę.
 Zapach ciekawie rozwija się na skórze, bo zaraz po aplikacji czuć nutę wanilio, która po krótkim czasie znika i bardziej wyczuwalna jest śliwka.
 Co do trwałości to jestem pozytywnie zaskoczona, bo na mnie zapachy jakoś szybko się ulatniają, a ten jest na mnie (jakkolwiek  to brzmi) przez cały dzień. Na ubraniach również trzyma się świetnie.

Udostępnij ten post