Kulturalny wrzesień.

    Wpadłam na pomysł ukulturalnienia mojego bloga. Chociaż ja i kultura to dwie niebo i ziemia, dla czego się nie robi dla bloga :P A tak zupełnie poważnie to ostatnio pochłaniam wszelkie filmy, dlatego gdzieś wrażeniami podzielić się muszę,. Zbliża się jesień, wiec i po książki sięgnę, dlatego to będzie dobry pomysł na post, chyba dobry pomysł  :)


Daję nam rok (I Give It a Year, 2013) obejrzałam z polecenia i szczerze rozczarowałam się. Nie wiem jakim cudem ten filmu jest komedią, bo słowo daję, ze nie śmiałam sie ani razu. Najwidoczniej nie odpowiada mi brytyjski humor, który jest dosyć specyficzny. Ciężki do oglądania, miejscami zbyt ciężki, nudny i żenujący. (1/10)

Pożyczony narzeczony (Something Borrowed, 2011)- obejrzałam, bo książka zbiera dobre opinie, a ja leniwa jestem dlatego zdecydowałam się na film. Po pierwsze nie podoba mi się obsada. Głowna bohaterka dla mnie jest słabą aktorką, strasznie meczy widza, nie potrafi przekazać emocji, mnie po prostu nudzi. Po drugie dla mnie strasznie rozciągnięte są wątki, wszytko można było skrócić i efekt byłby identyczny. (1/10)

Bejbi blues (2012)- polskich produkcji nie lubię, nie odpowiadają mi i rzadko oglądam. Jednak po obejrzeniu Galerianek postawiłam na kolejna produkcje Katarzyna Rosłaniec. Sama tematyka bardzo mi sie spodobał, ale po obejrzeniu całego filmu stwierdziłam, ze zmarnowałam czas. Bardzo słaby film (3/10)

Mój tydzień z Marilyn (My week with Marilyn, 2011)- Od dawna jestem ogromną fanką Marilyn, dlatego zdecydowałam się na obejrzenie tego filmu. Mimo wątpliwości, Michelle Williams fantastycznie wcieliła sie w rolę Marilyn, zagrała po mistrzowsku. Bardzo lekko i przyjemnie ogląda się ten film. Po obejrzeniu poczułam lekki niedosyt, ale i zobaczyłam Marilyn z zupełnie innej perspektywy. (9/10)

Marley i ja (Marley & Me, 2009)- jak to ja najpierw kilka razy obejrzałam film zanim sięgnęłam po książkę. Film lekki, przyjemny, miejscami zabawny. Jednak ze bardzo smutnym zakończeniem, które właścicieli psów na pewno doprowadzi do łez. Najlepszy film o miłości do psa jaki kiedykolwiek widziałam.
Polecam też sięgnąć po książkę (10/10)







Udostępnij ten post