Lakier w kolorze różowego różu.

  Ostatnio moje paznokcie przechodzą okres buntu i łamią się jak szalone, dlatego jakoś nawet nie chce mi się ich malować. Jednak z niepomalowanymi to ja z domu nie wyjdę, wiec zaciskam zęby i co kilka dni wyciągam jakiś inny kolor lakieru. Muszę się pochwalić, ze od jakiegoś czasu nie kupiłam żadnego nowego, dlatego gdy zobaczyłam w Paeseboxie lakier miałam radoch od samego początku. Zwłaszcza, że różowe pazury to ja kocham. 

Lakier ma pojemność 9 ml i mieści się w estetycznej kwadratowej buteleczce z czarną zakrętką na której widnieje numerek 182. Jest to różowy odcień różu, po prostu tak wygląda dla mnie idealny różowy kolor. Jest całkowicie kremowy lakier, nie ma w sobie żadnej poświaty ani drobinek.   

Pędzelek cienki, mogłabym rzec, że zwykły, niczym szczególnym nie zachwyca. Jednak dobrze mi się nim maluje, zdecydowanie wolę taki niż te szerokie wynalazki.
 Do pełnego krycia na upartego wystarczyłaby jedna grubsza warstwa, ale ja lubię sobie utrudniać życie i zawsze nakładam dwie, które w przypadku tego lakieru schną dosyć długo niestety.
 Lakier jest z serii „przedłużona trwałość” ale już trzeciego dnia pojawiły się odpryski, więc z tym to producent niestety przesadził. Jednak kolor skradł moje serce i nawet co trzy dni jestem w stanie zmywać i malować paznokcie ponownie.  
  Podsumowując, trwałością nie grzeszy, wysycha dosyć długo, dobrze kryje i wygląda cudownie. 

Udostępnij ten post