Paesebox czyli pokaż Kotku co masz w środku!

 Pozostajemy jeszcze w klimacie kosmetyków Paese, bo pokażę Wam dzisiaj kilka nowości jakie się u mnie pojawiły. Wiecie już, ze o wszelkich boxach mam wyrobione zdanie, nie lubię ich i unikam, bo raczej jestem wymagająca, w tego typu pudełka wolę kolorówkę, która pojawia się rzadziej i w dosyć dziwnych kolorach. Z pielęgnacją u mnie różnie, mam swoje sprawdzone kremy czy maski i wole trzymać się tego niż ryzykować i nakładać na twarz coś nowego. Natomiast Paesebox mnie skusił, mamy tam samą kolorówkę. Za 39 złotych dostajemy pudełko z pięcioma pełnowymiarowymi produktami, wiec moim zdaniem jest to bardzo korzystna i ciekawa oferta. 

  Moje pudełeczko na pierwszy rzut mojego oka powitało mnie pudrem bambusowym, z którego cieszę się najbardziej. Miałam kilkukrotnie pudry sypkie, które odpowiadają mi znacznie bardziej niż te w kamieniu. Natomiast z bambusowym nie maiłam jeszcze styczności, ale czytałam o nim dużo dobrego, dlatego bardzo chętnie go przetestuję. 
 Dedykowany do cery tłustej, mieszanej, z nadprodukcją sebum.
Puder bambusowy z jedwabiem stosowany jako naturalny puder sypki, zapewnia najwyższy stopień zmatowienia. Wygładza skórę i nadaje jej delikatnej poświaty, bez jednoczesnego efektu kryjącego. 
Puder bambusowy zawiera ponad 90% krzemionki, która silnie absorbuje sebum, działa antybakteryjnie, łagodząco, wspomaga gojenie i reguluje aktywność gruczołów łojowych. Krzemionka rozprasza światło, co prowadzi do optycznego zmniejszenia zmarszczek i drobnych defektów skóry oraz daje efekt soft focus, dlatego też jest często stosowana samodzielnie przez fotografików, charakteryzatorów i wizażystów.
Puder wzbogacony został luksusowym jedwabiem w proszku, który ma właściwości nawilżające oraz nadaje cerze delikatny blask, zmiękczając rysy skóry oraz zmniejszając widoczność zmarszczek. Bez talku i parabenów.

Jego cena to około 32 złotych za 30g.

  Dalej zobaczyłam lakier do paznokcie w różowym kolorze, wiec tutaj też jestem na tak, bo takie odcienie lubię, mam wszelkich róży sporo w swojej kolekcji  więc nowy chętnie przygarnę. 
 Formuła podwójnie kryjąca, szybkoschnąca i super błyszcząca. Zapewnia łatwą aplikację i spójną konsystencję. Nanocząsteczki ceramiczne przedłużają trwałość i stabilność koloru nawet po długim czasie noszenia. 
Jego cena to 15,90 za 9 ml.

  Następnie powitał mnie cień z serii Satinette w odcieniach brązu, takich zresztą jak noszę. Co zauważyłam zaraz po otwarciu to taki różany zapach, pierwszy raz mam cień o taki intensywnym zapachu.
Zawierają dyskretne, małe drobinki które odbiją światło, optycznie wygładzają  zmarszczki i powodują, że skóra wydaje się gładsza. Zapewniają efekt trójwymiarowego, powiększonego oka. Delikatna konsystencja cieni miękko aplikuje się na delikatnej skórze powiek.Cienie nie podrażniają i nie uczulają. Nie zawierają parabenów. Zawierają w swoim składzie koktajl witamin i przedłużający trwałość olejek silikonowy.
Ich cena to 18,90 zł.


  Jako usta maniaczka ucieszyłam się na widok szminki, ale bałam się sprawdzić jaki kolor dostałam. Do koloru nude nie jestem przekonana, wyglądam w nich idiotycznie, a próbowałam wielu odcieni. Po otwarciu kartonika i skuwki szminki zobaczyłam zgaszony odcień różu, który lekko wpada w nude, ale jest troszkę żywszym niż typowe nudne odcienie. Nałożyła ją na usta i Musę przyznać, że podoba mi się, mimo, ze na sobie wolę moce kolory to ta spodobała mi się od razu, zobaczymy jak będzie dalej.
Pomadka z dodatkiem oleju arganowego zapewnia mocne pokrycie, intensywny kolor ilustrzany blask. Receptura została stworzona, aby zapewnić długotrwały efekt (tzw. efekt long lasting), dzięki czemu kolor wyjątkowo długo utrzymuje się na ustach, nie ścierając się. Szminka zawiera dodatek najcenniejszego z używanych w kosmetyce oleju arganowego, który zawiera dużo witaminy E wykazującej właściwości antyokysdacyjne.
Cena tej pomadki to 22,90 zł.



  Na koniec zostawiłam kredke do oczu, bo ona z całego pudełka podoba mi się najmniej. Nie używam kredek, a jeśli już to mam swoją sprawdzoną, dlatego do tej podchodzę sceptycznie, ale czarna kredka zawsze się przyda, prawda?
Wodoodporne kredki do oczu. Cechuje je wyjątkowa trwałość, delikatność i miękkość aplikacji. Wosk pszczeli natłuszcza i ochrania skórę, odpowiada za elastycznosć i sztywność kredki. Wosk Carnauba tworzy stabilne, niejełczejące podłoże .Aloes działa przeciwzapalnie, regeneruje i nawilża. Witamina E zapewnia ochronę przed promieniowaniem UV i hamuje procesy starzenia się skóry.
Cena kredki wynosi 13,90 zł.


  Tak prezentuje się mój Paesebox. Jak widzicie zawartość jest bardzo ciekawa, większość kosmetyków wpasowała się w mój gust z czego jestem zadowolona, bo spodziewałam się raczej niebieskiego cienia do powiek, podkładu na murzyna i babcino różowej szminki. Za takie pudełeczko płacicie 39 złotych, a jak widzie ciem zawartość w sumie jest warta około 103 złote. Wszystkie produkty są pełnowymiarowe, dostarcza je nam kurier, więc dla mnie same plusy. 


  Jeśli zamówiłyście już swój box, chętnie zobaczę waszą zawartość, więc linki na dole mile widziane. Życzę Wam udanego piątku trzynastego. Nie ma się co przejmować tym niefortunnym połączeniem daty z dniem tygodnia.

Udostępnij ten post