Wrześniowe denko

   Jestem totalnie niedenkowa, nie potrafię zużyć produktów i zawsze, ale to zawsze otwieram i chomikuje wszelkie kosmetyki. Jeszcze jakiś czas temu oglądając projekt denko u różnych blogerek stukałam się w głowę myśląc, że to totalna głupota. Przecież co fajnego w pokazywaniu pustych opakowań. Nie rozumiałam tego dni pewnego dnia, kiedy zdałam sobie sprawę, że w łazience zaczyna brakować miejsca, bo wszystkie możliwe balsamy pootwierałam, a nie jestem w stanie smarować się każdym codziennie. Wzięłam się więc za denkwowanie, które szło mi opornie, ale po woli wychodzę na prostą i pierwsze puste opakowania właśnie się pojawiły.

MARION, nature therapy, 60 sekundowa maseczka do włosów ocet z malin.
Była promocja to jak to ja, kupiłam kilka saszetek, z czego pusta została mi jedna. Nie wiem co ta maseczka ma w składzie, ale jest to najgorszy produkt jaki w życiu nałożyłam na włosy. Ma wiele pochlebnych opinii, ale u mnie totalnie się nie sprawdziła. Pierwszym razem nalożyłam na minutę, ale poszło coś nie tak i następnym razem przedłużyłam do 3-4 minut. Efekt był identyczny, włosy były jeszcze bardziej suche niż normalnie, zrobiły się sianowate, spuszyły się okropnie. Nigdy, nawet po farbowaniu nie maiłam tak suchych włosów jak po tej maseczce. 


Lirene, peeling enzymatyczny
Jakiś czas temu odstawiłam peelingi ręczne na właśnie te enzymatyczne. Moim ulubionym jest ten z Perfecty. Natomiast ten z Lirene jest równie dobry, ładnie oczyszcza i złuszcza naskórek, jest nieco delikatniejszy iż ten z Perfecty, więc dla skóry wrażliwej powinien być idealny.
 WIBO, chabrowy eyliner
Kupiony także na promocji, gdy była wyprzedaż całej serii. Kolor bardzo mi sie podobał, aplikator był nawet nawet, dało nim radę narysować kreskę. Trzymała się też dosyć dobrze, ale szybko sam z siebie wysechł.
 CATRICE, kamuflarz w kremie
Najlepszy, mój ukochany korektor! Pisałam o nim juz tutaj. Jest to najlepszy, tani drogeryjny korektor,który zakryje chyba wszytko. Jedymi minusem jest słabo dostępność, ale jak znajdziecie bierzcie, bo kryje i trwałość ma na naprawdę wysokim poziomie!
 MARIZA, transparenty puder sypki
Pudry sypkie jakiś rok temu zagościły u mnie na stałe. Ten z Marizy jest dobry, dobrze matuje na jakieś 7-8 godzin, nie robi płaskiego matu na buzi, jest bardzo wydajny. Jedynym ale jest opakowanie,  którego wszytko się ściera.
 SCHAUMA, odżywka bez spłukiwania do włosów delikatnych, suchych i matowych. 
Po pierwsze nie podobał mi się jej zapach, po drugie nie robiła nic po za ułatwieniem rozczesywania, włosy jak były matowe tak były, puszyły się tak jak zwykle. Jedyne co to jest to mega wydajny produkt, który męczyłam dobre dwa miesiące. 
 FLOSLEK, masło do ciała liczi arbuz
Genialny produkt, wspominałam o nim tutaj. pachnie przepięknie, szybko się wchłania, świetnie nawilża i jest bardzo wydajne. 
 EVELINE, Sos luksusowy krem do ciała
Pisałam o nim tutaj. Ładnie pachnie, szybko się wchłania jednak zdarzało mu się podrażniać skóre, nawilżenie raczej słabe.
 ORIFLAME, swedish spa peeling do ciała.
Raczej żel do mycia niż peeling z niego. Jakieś tam drobinki ma, ale absolutnie nie radził sobie ze złuszczaniem skóry. Przyjemnie miętowo pachniał i był wydajny.  
 CLARENA, hydro hyaluronic krem nawilżający
Pisałam o nim w tym poście. Szkoda było mi do zużyć  bo to idealny krem, ale niestety drogi. Szybko się wchłaniał przez co pod makijaż był świetny  Bardzo dobrze nawilżał, nawet bardzo suchą skórę. Na pewno kiedyś do niego wrócę!
 BINGOSPA, brzoskwiniowe masło do ciała.
Tak poznałam tę firmę i przyznaję, ze jest świetna! balsam pięknie pachniał brzoskwiniami, takim normalnymi, a nie chemicznym smrodkiem. Miał musowatą konsystencje, szybko się wchłaniał i dobrze nawiożał. Zapach an skórze pozostawał cały dzień. 

  Tak kończy się moje denko. Wiem, ze nie jest tego dużo, ale dla mnie to i tak sukces. mam nadzieję, że nadal będę się trzymała denkwoania i nie będę otwierała wszystkiego co mam pod ręką.

Udostępnij ten post