Celia Nude matujący podkład korygujący.

  Kiedy odkryłam w osiedlowej drogerii kosmetyki Celii i oszalałam i wykupiłam większą ich cześć. Podkład testowałam od prawie dwóch miesięcy i szczerze powiedziawszy polubiliśmy się, dlatego dzisiaj Wam go pokażę z bliska.


Opakowanie bardzo przypadło mi go gustu mimo iż nie ma pompki. Za 30 ml zapłaciłam około 12 złotych. 
 
Tubka po odkręceniu jest zabezpieczona sreberkiem, dlatego mamy pewność, że nikt go nie macał i nie otwierał. 
 Dostępnych jest chyba sześć odcieni. Mój jest tym najjaśniejszym 01 ecru.
Jest to naprawdę jasny odcień, ma żółtawe tony. Swoim kolorem przypomina mi mój ulubiony podkład bourjois healthy mix w odcieniu 51.
Podkład ma średnie krycie, przy dużych problemach z cerą niezbędny będzie korektor. Ja podkład stosowałam w czasie kiedy buzia znacznie się polepszyła, dlatego krycie mi odpowiadało. Podkład ładnie wyrównuje koloryt skóry, nie wchodzi w pory, nie podkreśla suchych skórek.
Daje na twarzy raczej satynowy efekt, nie jest to typowy płaski matt. Delikatnie przypudrowany utrzymuje się na mojej mieszanej cerze około 6-8 godzin. 

Muszę przyznać, że polubiłam go. Głównie za to, ze wyrównuje kolory skóry, kryje to co ma zakryć i daje na buzi świeży, naturalny efekt. Jest lekki nie zapchał mi porób, nie uczulił.

Udostępnij ten post