Codzienna kosmetyczka i jej zawartość

 Dzisiaj rano dokonałam odkrycia w pewnym folderze i znalazłam zdjęcia, które zrobiłam jakiś czas temu. Przydałoby się napisać nowy post, więc akurat się przydadzą. 

Wiecie, a może i nie, ze ja bez makijażu z domu nie wyjdę, nie ma takiej opcji. Chciałabym pokazać Wam taką codzienna kosmetyczkę, to czego używam zazwyczaj.


Na początek zaczynam od kremu-nektaru nawilżajaco-matującego z Dr Ireny Eris.  Kocham, uwielbiam <3 Spisuje się świetnie jako baza pod makijaż, ładnie nawilża, matuje i przygotowuje buzie przed nałożeniem reszty. Później nakładam podkład, obecnie używam tego z Celii o którym pisałam Was w tym poście. Na większe niedoskonałości i problemy skórne aplikuje korektor w kremie w Catrice, który jest moim faworytem i odkryciem tego roku, a więcej poczytać możecie tutaj.
Całość przypudrowuję pudrem bambusowym Paese. Świetnie wykończa makijaż, matuje i sprawia, że buzia jest gładsza. Następnie konturuję twarz bronzerem z Bourjois, który usiłuje wykończyć, ale idzie mi to opornie. Policzki delikatnie podkreślam różem również z Paese, który jest moim nowym nabytkiem, więc dopiero się ze sobą zaprzyjaźniamy.
Na oczy zamiast bazy nakładam cień w kremie, lubię ten z Calvin Klein, ale o dziwo u mnie prawie każde cienie w takiej postaci sprawdzają do świetnie. Na powieki używam  brązowych cieni, bo w nich czuję się najlepiej, nie umiem jakoś nosić bardziej kolorowych makijaży. Obecnie maluje się taką zwykła paletką, którą miałam w jakimś zestawie kosmetyków. Rzęsy podkręcam delikatnie zalotką z Oriflame, bo moja rosną jakoś prosto, ani w górę, ani w dół :/ 
Następnie tuszuję je tuszem, na jesienno-zimową porę wybieram te wodoodporne, obecnie używam maskary z Virtual. Brwi podkreślam kredką z Vipery, a następnie żelem  Revlon, który jest moim ulubieńcem jeśli chodzi i stylizacje brwi.
Na usta najpierw nakładam masełko nawilżające, a następie pomadkę lub błyszczyk z L`oreal, muszę przyznać, że to ostatnio moja ulubiona firma jeśli chodzi o kategorię usta.
Co do perfum to ukochałam sobie te malutkie z Lambre, o których pisałam tu. Nie lubię mieć suchych dłoni, dlatego obowiązkowo jakiś krem do rąk muszę mieć zawsze ze sobą.

Udostępnij ten post