Maść szałwiowa moją nową przyjaciółką

    Dzisiaj przedstawię Wam moją nową przyjaciółkę, które naprawdę należy się ten oddzielny wpis na blogu, bo od kilku tygodni dzielnie mi pomaga i czyni cuda. 
Mowa o maści szałwiowe, której swego czasu poszukiwałam we wszystkich aptekach w moim mieście i nigdy, ale to nigdzie jej nie był, a farmaceuci patrzyli na mnie jakbym pytała o jakiś niewidomo jaki produkt. Aż w jeden z aptek przemiła pani zamówiła dla mnie to maleńkie cudo. Ja wiem, ze maści są ogólnie znane i nigdy jakoś wybitnie się takimi mazidłami nie ekscytowałam. Swego czasu używałam maści cynkowej, ale na moją skórą ona jakos nie działa. Próbowałam też effaclar duo i również nie byłam zadowolona. Od jakiegoś czasu moja cera uspokoiła się, nie mówię, że zupełnie, ale jest lepiej. Jednak regularnie pojawiają mi się nieprzyjaciele na policzkach i żuchwie.  

Naturalna maść, która dzięki zawartości ekstraktu z szałwii lekarskiej posiada szerokie i bardzo cenione właściwości lecznicze i pielęgnujące. Szałwia szeroko stosowana jest na wszelkie podrażnienia skórne. Dzięki dowiedzionym właściwościom przeciwzapalnym, bakteriobójczym, odkażającym i ściągającym skutecznie wspiera leczenie wszelkie stanów infekcyjnych i zapaleń skóry oraz trudno gojących się rany. Maść szałwiowa ma bardzo szerokie spektrum działania, można ją również stosować do pielęgnacji delikatnej skóry trądzikowej oraz z opryszczką.

Maść należy stosować zewnętrznie. Miejscowo smarować 2 - 4 razy dziennie chorobowo zmienioną powierzchnię skóry aż do ustąpienia dolegliwości
Maść na zielony kolor, który mnie osobiście rozbraja i za każdym razem kiedy odkręcam słoiczek przed oczami mam mojego ukochanego Shreka. Zapach jest przyjemny, ziołowy przez co niektórym może nie przypaść do gustu, ale dla mnie jest w porządku. 
Po nałożeniu na skórę pozostawia lekki zielony kolor i tłustą powlokę, ale to standard w przypadku maści. Stosuje ja dwa razy dziennie- po demakijażu i na noc. 
Pomaga na szybsze gojenie się niedoskonałości. Przy regularnym stosowaniu pojawia się ich mniej, a stan cera faktycznie poprawia się. 
Nie powiem, że całkowicie wszystko po tej maści znika, ale znacznie szybciej goi i zmniejsza widoczność niedoskonałości. Przy czym nie wysusza skóry i nie podrażnia jej. Wiele osoób mówi, że maść sprawdza sie także przy leczeniu opryszczki czego sama nie wiem, ale za 7-8 złotych naprawdę warto spróbować. 

Udostępnij ten post