Czym pachnie tydzień?! ujęcie czwarte czyli Francuska limetka

  Kolejny pachnący tydzień za mną, ale nie był on udany. Trafiłam na chyba najgorszy wosku jaki mogłam i zupełnie nie jestem z niego zadowolona. Mowa tu o francuskiej limetce. Wiem, wiem teraz pewnie w Waszych głowach rodzi się pytanie, co ja mam z tymi cytrusami.  Producent opisał ten zapach, następującymi słowami:


" Bardzo świeży, chłodny zielony akord lilii w połączeniu z cytrusami i hiacyntem kwitnącym w pierwszych dniach wiosny. "



Z paleniem tego wosku nie miałam problemu, szybko się rozstawiał. Zapach znowu nie taki jak sobie wymarzyłam i chyba następnym razem nie będę tego robiła i przestanę mieć jakiekolwiek oczekiwania, bo moja wyobraźnia chyba zbyt intensywnie pracuje. Jest to zapach świeży, ale przy tym taki dosyć przytłaczająco. 


O ile w całości przez rozgrzaniem zalatuje mi delikatnie cytrusowo to po ogrzaniu ulatnia się bardzo perfumowany aromat. Zapach ulatnia się bardzo szybko przez co czuć go jedynie przy rozpalonym kominku i jakieś 30 minut po jego zgaszeniu.


Woski Paradisi możecie kupić na stronie internetowej.

Udostępnij ten post