A w rolach głowny Elf...


   Kosmetyki firmy Elf są mi trochę obce głównie ze względu ich dostępności, bo z tym ciężko. Zecydowanie wolę pójść do drogerii aby wymacać i zobaczyć kosmetyk z bliska. Niestety produkty Elf nie są do zdobycia stacjonarnie. Ja znalazłam je dzięki internetowej drogerii e-elf. Znajdziecie tam duży wybór kosmetyków zarówno z Elf’a, Organix Cosmetix, Speick, Sleek’a.

Na pierwszy ogień pójdzie Lśniąca konturówka do oczu. Jej cena to około 8 zlotych. Kredka ma przy sobie temperówkę co muszę pochwalić, bo niewielu producentów o tym myśli. Mamy dostępnych kilka odcieni (biały, beżowy, różowy, szary, zielony, czarny), mój to Twinkle Teal i jest to zieleń w połączeniu z niebieskim, taki odrobinę wpadający w turkus.


Kredka ma miękką, kremową konsystencje przez co bardzo dobrze nakłada mi się ją na powiekę. Niestety nie zastyga i jeśli nie nałożę ją na bazę oraz przypudrowaną powiekę po kilku minutach rozmazuje się po całym oku. Świetnie sprawdza się na linię wodą i tam spokojnie pozostaje na kilka godzin, przy tym nie podrażnia oka.




Dalej przejdę do błyszczyka powiększającego usta, ale z tym powiększaniem to ściema nie myślcie sobie. Jednak nie o tym chce powiedzieć, bo każda z nas dobrze wie, że od posmarowania sobie czegokolwiek nic nam się nie powiększy jak i nie zmniejszy. 


Różowa końcówka błyszczyka nadaje lekko różowawy  odcień na ustach i ma słodki sam. To właśnie ta słodycz przemawia do mnie najbardziej i uwielbiam ten błyszczyk, bo kto nie chciałby mieć słodkich ust?!


Natomiast końcówka druga nadaje ustom jedynie połysk, ale za to ma miętowy smak dzięki czemu chłodzi nasze usta.


Błyszczyk nie wysusza ust, nie skleja ich również jakoś wybitnie przez co miło mnie zaskoczył i teraz się z nim nie rozstaje. 


A tutaj mozecie zobaczyć kredkę i błyszczyk w akcji...




Udostępnij ten post