Pomadka witaminowa z Deni Carte...


  Wpadłam chyba w jakiś szminkoholizm i nie bardzo sobie z tym razem. Moja kolekcja zaczyna się rozrastać i nie radzę sobie z tym. Chcę Wam jeszcze wiele mazideł do ust pokazać, ale nie wiem czy nie znienawidzicie mnie za to, bo ileż można... Moja kolejna wielką miłością stała się witaminowa pomadka  z Deni Carte. To mój debiut jeśli chodzi o ta firmę, ale przyznam, że bardzo udany.



Pomadka dostępna jest w dwudziestu dziewięciu odcieniach. Zacznę jednak od samego opakowania, bo przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Pomadka ma bardzo solidne, eleganckie opakowanie które mimo licznych upadków i licznych przygód w torebce nadal jest w stanie nienaruszonym. 




Kolor, który wybrałam ma numer 88 i jest to ciemna, chłodna czerwień. Pomadka jest bardzo dobrze napigmentowana. Ma miękka konsystencje przez co idealne rozprowadza się na ustach. Nie podkreśla suchych skórek, a wręcz je maskuje. Pozostawia usta miękkie i gładkie.  Utrzymuje się przez 2-3 godziny. Bardzo podoba mi się w niej to, że mimo intensywności i treściwej formule nie wysusza usta, mam wręcz wrażenie, że je pielęgnuje, bo po całym dniu noszenia jej moje usta są miękkie, nawilżone i nie ma mowy o przesuszeniu ich.


Udostępnij ten post