Nudziak idealny... czyli olor whisper od Maybelline


   Każdy dobrze, wiem o mojej niechęci do pomadek w odcieniach nude. Nie czuje się dobrze w takich kolorach, a wręcz czuję się jakoś dziwnie i wydaje mi się, że wszyscy patrzą się na mnie w dosyć dziwny sposób. Jedak jakiś cza temu będąc w Rosmannie podeszłam do szafy Maybelline. Pomadki z serii color whisper były akurat przecenione i oświeciło mnie! Przeraża mnie troszkę regularna cena, ale w promocji za 15,99 zł musiałam się skusić. Pomadka spodobała mi się na tyle, że jedną zdążyłam zużyć ją już w całości i z miła chęcią zakupiłam ponownie.


Kolor na jaki się zdecydowałam to 720 mocha muse, ale wachałam sie też między 620 bare to be bold. 



Pomadka jest bardzo kremowa przez co bardzo przyjemnie i szybko rozprowadza się na ustach. Nie podkreśla suchych skórek, a wszelkie nierówności i pozadzierane skórki ładnie maskuje, wygładzając usta. Daje ładny, delikatny efekt. Utrzymuje się około dwóch godzin, nie wysusz ust, a wręcz delikatnie je nawilża. Pomadka stała się moim ulubieńcem codzienny i gdy nie mam ochoty bądź czasu na coś mocniejszego sprawdza się idealnie.


Udostępnij ten post