Kwietniowe love czyli garść ulubienców...


           Kolejny miesiąc mamy już za sobą, wiec pora na podsumowanie i wyłonienie tego co sprawiło, że moje życie stawało się piękniejsze każdego dnia o poranku. Ja kwieciem nazwałabym miesiącem powrotów, bo wróciłam do wiele kosmetyków, które jakiś czas temu porzuciłam, a raczej obraziłam się na nie sama nie wiem, dlaczego....




  

Pierwszymi o których sobie przypomniałam były dwa produkty z Dr Ireny Eris. Moje pory pojawiają i się i znikają, a okres wiosenno-letni to czas gdy muszę rozglądać się a czym co zmniejszy ich widoczność. Takim małym pomocnikiem jest serum redukujące pory VitaCeric. Produkt genialny dla mojej skóry, faktycznie pory są mniej widoczne, buzia wygładzona i po nim bardzo dobrze nakłada mi się podkład. Do tego wygrzebałam podkład rozświetlajaco-wygładzający, który bardzo ładnie i naturalnie wygląda na twarzy. Daje średnie krycie i świetnie wygładza skórę. Przypudrowany potrafi utrzymać się do 7-8 godzin, co dla mojej mieszanej cery jest bardzo dobrym wynikiem. 



Skoro mamy już coraz więcej słońca to decyduję się na koralowe róze do policzków i takim moim ulubieńcem w tej dziedzinie jest róż MeMeMe. Ma przepiękny kolor, dobrą pigmenatacje i trzyma się na twarzy przez cały dzień. Nie dam o nim złego słowa powiedzieć, bo jest ideałem!






Na powiekach znowu u mnie było nudno, bo same brązy i beże, ale jakoś tak w żywszych kolorach czuję się źle. W tym miesiącu zakochałam się w paletce BeautyUK, o której opowiem Wam szczegółowo w przyszłym tygodniu. 




Szczególnie często na moich powiekach gościała pierwsza czwóreczka.




Uzupełnieniem do paletki były złoty eyliner z Essence, który gdyby nie ten beznadziejny aplikator byłby idealny, bo ma bardzo ładny kolor, doskonałą konsystencję i całkiem dobrze się utrzymuje.





Tusze z Oriflame chyba nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać. Tym razem Master Curl maskara rozkochała mnie w sobie. Pięknie podkręca, pogrubia, rozczesuje rzęsy i nie osypuje się w ciagu dnia. Dla mnie tusz idealny i jeśli chcecie pokażę Wam efekt w oddzielnym poście.





Powróciłam także do pomadki z firmy Louma w odcieniu Fashionable. Kiedyś podpatrzyłam go u Zmalowanej i pod jej opinią zamówiłam. Pomadka ma przepiękny neonowy kolor, jest bardzo kremowa przez co nie wysusza ust. Uwielbiam ten kolor na moich ustach...









Udostępnij ten post