Takie tam malutkie denko....


   Denko zdecydowanie nie jest moją mocną stroną i nie potrafię tego zmienić. Jestem totalnie beznadziejna w kwestii zużywania kosmetyków, ale za to jestem mistrzem otwierania. Nie mogę się powstrzymać i mają dwa tusze ten trzeci nowy koniecznie muszę otworzyć, bo przecież trzeba go wymacać, powąchać i tak mam ze wszystkim. Podziwiam osoby, które co miesiąc pokazuję wór kosmetyków zdenkowanych i postanawiam, że w przyszłym to i mi się uda, ale nie udaje się i nie mam nawet co tego planować, bo dla mnie jest to nieosiągalne. 

Jednak czasami uda mi się coś zużyć do końca i w tym miesiącu mimo, że się dopiero rozpoczyna mam do wywalenia kilka pustych opakowań, wiec zanim to zrobię wspomnę o nich króciutko w tym poście.


Joanna ultra color system, szampon do włosów blond

Od kiedy małymi kroczkami zaczęłam rozjaśniać włosy zauważyłam, że z czasem kolor włosów odrobinkę mi żółknie przez co wpada bardzo w rudawe tony, dlatego zdecydowałam się na zakup tego szamponu. Zapłaciłam za niego 6,50 i nie spodziewałam się, że zacznie działać. Używałam go razem z odżywką z tej serii, ale ona skończyła mi się znacznie szybciej. Włosy przy regularny zastosowaniu tego szamponu zdecydowanie miały chłodniejszy odcień, były miękkie i nie puszyły się.  Nie zauważyłam aby włosy były bardziej przesuszone. Z całą pewnością kupię ponownie.

Toni&Guy Casual, sól morska do stylizacji włosów

 O tym produkcie naczytałam się wiele dobrego, dlatego przy jakiejś promocji kupiłam go za niecałe 17 złotych. Zaraz po pierwszej aplikacji byłam niezadowolona, bo spray psikał bardzo słabo, a w zasadzie tylko miejscowo i zacinał się koszmarnie. Moje włosy nie są oporne i dosyć łatwo poddają się wszelkim preparatom, ale ten nie robił u mnie nic. Poza tym, że pięknie pachniały mi po nim włosy to efektu nie było. No może włosy były lekko posklejane. Próbowałam włosy ugniatać, na mokro i na sucho, suszyć suszarką, ale totalnie nie było widać efektu. Jedynie po nocy z papilotami na głowie gdy loki w ciągu dnia zaczynały się lekko rozpadać albo puszyć spryskiwałam nim sobie włosy i wtedy dawał lekki efekt, ale nic więcej. Do tego po pięciu użyciach się skończył, co za tym idzie jest bardzo, ale to bardzo słabo wydajny.

GlissKur ekspresowa odżywka regenerująca do włosów

Bardzo lubię te odżywki i używam ich niemal po każdym myciu włosów w celu wsparcia przy rozczesywaniu i w tym odżywka sprawdziła się idealnie. Włosy zdecydowanie łatwiej rozczesywały się, były miękkie i gładkie, ale nie obciążone. Plusem jest wydajność, bo skończyć taką butle jest ciężko i mnie wystarcza na jakieś 2,5 miesiąca.

MIYO glam eyes, eyliner do powiek

 Miałam go od roku jak i nie więcej i skończyć go nie mogłam. Dawał bardzo ładny efekt na oku, rozświetlał spojrzenie. Przy tym był bardzo trwały i dobrze nosił się w ciągu dnia. Jedynym, ale był aplikator, który z czasem porozłaził się na wszystkie strony świata. 


L`oreal Lume Magique, korektor rozświetlający pod oczy

Pokazywałam go już kiedyś nawet w ulubieńcach i uważam go za najlepszy korektor jaki miałam. Ma raczej lekkie w kierunku do średniego krycia, ale dla mnie jest do zdecydowanie wystarczające, ładnie rozświetla okolicę po oczami, nie podkreśla żadnych załamań czy zmarszczek. Przypudrowany trzyma się cały dzień.  Z bólem serce zużyłam już drogie opakowanie i gdyby nie cena około 50 złotych używałabym go już zawsze do końca życia. 

Perfecta, wygładzający peeling do cery mieszanej i tłustej

Ten peeling z Perfecty używam od dwóch lat regularnie i zawsze, ale to zawsze do niego wracam. Ma treściwą konsystencje, a w niej zatopione spore drobinki dzięki czemu doskonale oczyszcza, zdziera martwy naskórek i wyraźnie wygładza skórę. Jest tani, bo tubka kosztuje jakieś 8-10 złotych, a starcza na 2-3 miesiące regularnego używania. 


Udostępnij ten post