White hot love....


    Rimmel wczoraj rano zaskoczył mnie nowością jaka są lakiery do paznokci z serii 60 seconds by Rita Ora. Dostałam do wypróbowania trzy kolory, ale najbardziej trafił do mnie ten z piękną nazwą white hot love. Jestem osobą, która mogłaby nosić białe paznokcie cały rok i mowy nie ma żeby mi się to znudziło. Uwielbiam, uwielbiam biel na paznokciach i właśnie to jest dla mnie ideał na co dzień.


Lakier ma typowy dla Rimmela szeroki pędzelek, który jak dla mnie jest minusem, to zdecydowanie bardziej wolę te małe, klasyczne. Konsystencja jest niemal idealna, dzięki czemu dobrze rozprowadza się go na paznokciach. Do pełnego krycia potrzebowałam dwóch warstw, które stosunkowo szybko wysychają. Lakier ma kremowe wykończenie, nie ma tu  perłowej poświaty, której troszkę się bałam. Co do trwałości sama nie wiem, bo mam go na paznokciach drugi dzień, ale już go pokochałam!





Ktoś kto wymyślał nazwę dla tego białego cuda czyli white hot love strzelił w dziesiątkę! Ja pokochałam go i wiem, że często będzie gościł na moich paznokciach. 
W Polsce gama kolorystyczna jest niewielka, bo to zaledwie dziewięć kolorów, ale biel to moja nowa wielka miłość. 

Udostępnij ten post