Rozterki szminkoholiczki czyli pomadka w kredce Revlon


   Pomadki w postaci kredek robią się coraz bardziej popularne. Niemal każda marka kosmetyczna stara się wprowadzić je na rynek. Najbardziej kultowymi kredkami do ust są dla mnie te z firmy Revlon. Nie mam pojęcia dlaczego, ale na myśl o tego typu produktach od razu przychodzi mi Just Bitten Kissable. Podczas ostatniej promocji na usta w Rossmannie planowałam zakup krdki z Astora, ale przy tej szafie tłum był na tyle długi, że szybko zrezygnowałam. Niedaleko stała szafa Revlon, a przy niej dosłownie trz osoby. Zadowolona podeszłam i wzięłam dwie pomadki. Zapłaciłam za każdą około 27 złotych, wiec i tak cena taka sobie, ale to o wiele lepiej niż z regularnej...

Opakowanie pozostawia wiele do życzenia, bo po kilku dniach litery zaczęły się ścierać. Pomadka ma mieć miętowy zapach, ale dla mnie zalatuje trochę ogórkiem kiszonym, a nie miętą... Mam dwa różne odcienie i w obu to czuję.

Kolor który chodził za mną od dawna to 005 crush begun. na dłoni wygląda o wiele jaśniej niż na ustach, ale to może być kwestia moich dosyć ciemny ust naturalnie. Ogólnie trzeba dwóch-trzech warstw aby wydobyć głębie koloru. 

Kredka ma miękką, dosyć żelową konsystencję dzięki czemu bez problemu rozprowadza się na ustach. Kolor możemy stopniować, a ja nakładam jej dosyć sporo, ponieważ zależy mi na mocnym efekcie. Bardzo nie podoba mi się, że pomadka mimo, iż ma je nawilżać to tego nie robi, podkreśla suche skórki i po kilku minutach od nałożenia włazi i uwydatnia załamania i wszelkie nierówności. Bardzo nie podoba mi się wykończenie, a raczej to jak wygląda na ustach. Kolor jest przepiękny, ale to jak włazi we wszelkie zmarszczki na ustach to istna porażka. Strasznie denerwuje mnie również fakt, iż nie schodzi z ust równomiernie i po niecałych dwóch godzinach wygląda to tragicznie. 

Pomadka ma genialny kolor, łatwo się aplikuje, ale jest to trudny produkt do noszenia. W cenie regularnej za 50 złotych nie polecam, bo tyle absolutnie nie jest warta. Nawet po tej obniżce żałuję, że dałam za nią grubo ponad dwadzieścia złotych. Za tyle można znaleźć o wiele lepszą pomadkę w kredce. 


Udostępnij ten post