A mówią, że nie ma ideałów, a jednak....


   Mam to cudeńko już trzy lata i sama nie wiem, dlaczego jeszcze Wam o niej nie powiedziałam. Ta pomadka była moją pierwszą czerwoną szminką i nie ukrywam, że początki były trudne. W zasadzie to ja miałam jakieś obiekcje co do jej koloru, a właściwie to czy będzie on pasował do mnie. Dawniej nie w głowie były mi intensywne usta, bo o ile na kimś strasznie mi się to podobało to u mnie wydawało mi się, że będzie to absolutny niewypał. Pomadka leżała i leżała, a ja z biegiem czasu kupowałam jakieś inne czerwienie i za każdym razem przekonywałam się, że ten odcień, tamte i jeszcze jakiś tam to nie mój kolor. Dlatego po roku pokornie wróciłam to tej pomadki z Golden  Rose i wtedy wiedziała, że to miłość! To właśnie tak zdefiniowałabym moją idealną czerwoną pomadkę, bo jest typowo czerwono czerwona!




Jej opakowanie to nie jest jakieś fenomenalne. W zasadzie to z biegiem czasu, gdy pościerały się wszelkie napisy wygląda ona o niebo lepiej niż wcześniej. 



Kolor o jakim mowa i jaki darzę ogromną miłością to numerek 49 i tutaj ubolewam, że nie ma jakiejś słowne nazwy, ale ja na nią mówię "moja idealna"



Matowego wykończenia w pomadkach nie lubię, ale ta to nie jest taki typowy, tandetny mat.


Co do aplikacji to nie znalazłam dobrego odcienia konturówki. Szczerze to gdy stoję w drogerii ogrania mnie totalny daltonizm i już sama nie wiem jakiego odcienia konturówki potrzebuję. Z tego powodu pomadkę nakładam pędzelkiem i to właśnie nim obrysowuje kontur ust i powiem, że to całkiem dobrze mi idzie. Dodatkowo po dokładnych obrysowaniu ust wklepuję wokół korektor, aby chociaż minimalnie zapobiec przemieszaniu się pomadki. 


Pomadka utrzymuje się naprawdę dobrze, przy moim nadmiernym używaniu ust spokojnie trzyma się ich kilka godzin. Delikatnie może podkreślać suche skórki, więc jakiś balsam przed jej aplikacją będzie niezbędny. Nie zauważyłam aby jakoś szczególnie wysuszała usta i bardzo mnie to cieszy.



Nie znajduję wad tej pomadki i chociaż  mówią, że ideały nie istnieją to Golden Rose totalnie temu zaprzecza.





Udostępnij ten post