Blushin mój ukochany przyjaciel czyli róż Palladio


   Dosyć długo przekonywałam się do róży i dawniej wydawało mi się, że na mojej twarzy wyglądają beznadziejnie. Po jakimś czasie kupiłam swój pierwszy róż i był to ten z Wibo i tak zaczęła się moja miłość. Teraz używam zarówno tych z typowo różowych, ale i koralowych oraz pomarańczowych. Lubie matowe, satynowe ale i brokatowe i wybór zależy od chociażby pory roku czy mojego nastroju. Jakiś czas temu w moje ręce wpadł róż z firmy Palladio i od tamtego czasu używam go prawie codziennie, wiec czas żebyście go poznały. 

Odcień na jaki się zdecydowałam to blushin, a do wyboru jest jeszcze chyba cztery inne kolory.

Mój to piękny intensywny różowy odcień ze złotymi drobinkami. W opakowaniu jak i na twarzy wygląda przepięknie i daje ładną poświatę. Muszę jeszcze wspomnieć o opakowaniu, bo niby jest proste, ale mnie strasznie się podoba- proste ale praktyczne!


Róż ma bardzo dobrą pigmentację i bardzo odpowiada mi jego konsystencje, bo dobrze nabiera się na pędzel i równomiernie rozprowadza na twarzy. Jako totalna manualna sierota nigdy nie zrobiłam nim sobie plam. Róż nie podkreśla wszelkich niedoskonałości cery. Na twarzy utrzymuje się przez cały dzień. 

 Dodatkowo jest meega wydajny, bo używam go i używam, a tego nie widać.

 Jestem w nim zakochana i nie mogę powiedzieć o nim złego słowa. Dostaniecie go chociażby tutaj.


Udostępnij ten post