Eyeliner Scandaleyes Rimmel


   Malowanie kresek na powiekach to dla mnie nadal czarna magia. Mimo, że próbuję robić to od jakiś czterech lat to słowo daje, jestem w tym najgorsza na świecie. Z tego też powodu nie maluję kresek często, bo wolę oszczędzić sobie i sąsiadom porannych krzyków. Jakiś czas temu kupiłam sobie eyeliner z żelu z Maybelline, ale po kilku tygodniach wydaje mi się, że trochę zgęstniał i ciężko mi się z nim pracuje. Z pomocą przyszedł eyeliner z Rimmel. 


Eyeliner znajduje się w poręcznym, odkręcanym słoiczku.

Mamy do niego pędzelek, który do cienkich kresek się nie nadaje, ale do tych trochę grubszym owszem tak. Ja bardzo lubię rysować nim moje niby kreski i idzie mi całkiem dobrze, narzekać nie mogę. Zdecydowanie wolę grube, widoczne krechy!

Eyeliner ma bardzo miękką i przyjemną konsystencje przez co idealnie sunie po powiece dają idealny kolor, dzięki czemu nie trzeba poprawiać i dokładać kolejnej warstwy. Dosyć szybko zastyga, dlatego wszelkie poprawki wypadałoby robić szybko. Szybko zasycha, przez co nie zdarzyło mu się odbić się na powiece, co w przypadku moich oczy jest dużym sukcesem. Jestem zadowolona z jego trwałości, bo na delikatnie przypudrowanej powiece trzyma się caluśki dzień!

Jestem z niego bardzo, ale to bardzo zadowolona i używam go ostatnio niemal codziennie. Kreska raz wychodzi lepiej, raz gorzej, ale u mnie perfekcyjna to chyba nigdy nie będzie. 

Udostępnij ten post