Nowości Wibo ujęcie pierwsze


   Jakiś czas temu dostałam do przetestowania kilka nowości z firmy Wibo. Nie będę ukrywała, że jakoś nie bardzo przepadam za tą firmą i nie często sięgam po ich produkty. Znam Wibo głownie z lakierów, które nie trzymają się moich paznokci prawie wcale i na drugi dzień mam już masę odprysków.


Candy shop to linia kilku odcieniu lakierów o piaskowej fakturze. Ja zdecydowałam się na piękny fiolet z numerem 4. Lakier dobrze kryje, całkiem dobrze rozprowadza się i szybko wysycha. Miałam kilka lakierów tego typu i trwałość była ich ogromnym plusem, ale niestety o tym tego powiedzieć nie mogę. Tak jak wspominałam wcześniej lakiery Wibo nie libią się z moimi paznokciami. Ten po trzech dniach ściera się z końcówek i wygląda jakbym miała go z miesiąc na paznokciach. 

Maskara panoramic lashes bardzo mnie zaintrygowała. Tusze z Wibo cieszą się dobrymi opiniami, wiec byłam ciekawa jakie będzie ich nowe dziecko. Zaskoczyła mnie szczoteczka, a raczej szczota, bo jest ogromna! Słowo daję, nie miałam jeszcze tuszu z tak wielką szczotką. Tusz bardzo pogrubia rzęsy, gorzej jest z ich wydłużaniem. Delikatnie skleja rzęsy, ale ja nakładam tylko jedną warstwę, wiec tego posklejania nie ma aż tak widocznego. Ma bardzo intensywny czarny kolor, co strasznie mi się podoba. Nie osypuje się w ciągu dnia.

Lip sensation wybrałam sobie w odcieniu numer 5. Jest to delikatny róż z domieszką brzoskwini. Na ustach daje delikatny efekt. Jak to błyszczyk wykończenie jest glow! Bardzo podoba mi się to jak wygląda na ustach. Nie rozumiem tylko tego rzekomego XXL powiększenia ust, bo to totalna bzdura! Nie zmienia to jednak efektu jaki daje na ustach i przyznam, że jest to mój ulubiony błyszczyk, a nie mam ich wielu.

Poniżej jedna warstwa tuszu Wibo i błyszczyk na ustach





Udostępnij ten post