Kosmetyczne skarby? róże do policzków..


   Dosyć długo nie byłam przekonana do róży. U innych efekt zawsze strasznie mi się podobał, ale u mnie już nie. Niemal każdy kolor podkreślał wszelkie niedoskonałości, a i bałam się, że źle go nałożę i będzie to okropnie wyglądało. Po  jakimś czasie skusiłam się na jeden róż i potem drugi i kolejny aż się od nich uzależniłam i teraz nie ma makijażu bez nałożenia różu na policzki. Dzisiaj przychodzę do Was z kolekcją moich różowych cudeniek. 


Pierre Rene rouge powder w odcieniu ping fog. Trosze już pokruszony, ale nie zmienia to faktu, że bardo go lubię. To prześliczny róż ze złotą poświatą.


Bell 2skin packet, nie mam pojęcia jaki to dokładnie odcień, bo mam go od bardzo dawna. Jest to typowy koralowy kolor, bez drobinek.



Palladio odcień blushin czyli moja najnowsza miłość. Przepiękny róż ze złotą poświatą. 



MeMeMe blush me odcień coral. Niby koral, ale jest bardziej pomarańczowy niż ten róż z Bell. Ma delikatne  drobinki, których niestety nie widać na buzi. 


Paese róż z olejkiem arganowym odcień numer 47 . Delikatny zgaszony róż z domieszka pomarańczy z delikatną poświatą.


Virtaul róz prasowany mono numer 16 czyli rosebloom. To zgaszony różowy odcień.


Lovely snow blusher numer 3 snow touch. Nie wiem jak określić ten kolor, ale zobaczcie sami, że jest prześliczny!



Oriflame fresh pink czyli mocny, żywo różowy kolor! Nie ma drobinek i jest chyba najbardziej matowych różem z mojej kolekcji.


Mariza matowy róż do policzków numer 5 naturalny beż. To taki troszkę ceglasty róż, ale kolor idealnie sprawdza się przy jasnej karnacji.



Udostępnij ten post