Makijażowy poniedziałek z paletką Ingrid


   Od jakiegoś czasu totalnie nie mam ochoty na malowanie powiek cieniami. Jakoś gdy jest tak gorąco moja wena na makijaż oka ogranicza się na kreski robionej kredką i tyle. Jakiś czas temu w moje łapki wpadła poczwórna paletka z Ingrid. Zaczęłam jej sobie używać, używać i nie ukrywam, że z nią wena na makijaż oka troszeczkę wróciła. Dzisiaj rano zmalowałam sobie coś tymi cieniami i w ramach makijażu poniedziałkowego pokażę go razem z kilkoma słowami o samej paletce. 




Moja paletka to numer 107 z serii Casablanca i mam w sobie cztery cienie,. które pod względem kolorystycznym nazywałabym jako mój ideał.


Cień numerek jeden  to piękny, biały kolor, który ma delikatną satynową poświatę. Bardzo dobrze sprawdzi się do rozświetlania kącika, jest dobrze napigmentowany.


Cień numerek dwa to delikatny róż, którego pigmentacja niestety nie powala.

Cień numerek trzy to piękna matowa brzoskwinia, dobrze napigmentowany i idealny na ruchomą powiekę.

Cień numerek cztery to matowy, ciepły brąz, który pięknie wygląda w załamaniu powieki.


Cienie są bardzo przyjemne w aplikacji, dobrze się rozcierają i blendują. Podczas nakładania czasami lekko się osypują. Nakładam je bez bazy i spokojnie trzymają się właściwie przez cały dzień. 




Udostępnij ten post