Puszysta rozkosz od L`occitane...


  To właśnie jesienią moja miłość do smarowania się masłami czy też balsami powraca. Uwielbiam, ale to uwielbiam wszelkie mazidła do ciała. Jakiś czas temu w ramach akademii zmysłów dostałam nowości L`occitane. Zaczarowały mnie od pierwszego użycia i przyznam, że dawno nie miałam tak przyjemnych kosmetyków do ciała.


Nie jestem fanką kremów do rąk tej firmy. Miałam trzy i były kiepskie, ale... ale puszysty krem z masłem shea to istna rewelacja dla moich dłoni!

Opakowanie typowe dla L`occitane, bardzo mi się podoba!

Konsystencja tego kremu faktycznie jest puszysta.

Krem bardzo dobrze rozprowadza się na dłoniach, błyskawicznie wchłania się pozostawiając skórę miękką i nawilżoną. Dosłownie w dwa dni doprowadził moje dłonie do stanu idealnego.

Drugim produktem z najnowszej kolekcji jest puszysty krem do ciała z masłem shea.


Opakowanie również bardzo przypadło mi do gustu. 


Tutaj konsystencja jest jeszcze bardziej puszysta i krem przypomina bitą śmietanę.


Krem bardzo szybko się wchłania i faktycznie nawilża skórę, ale przy tym nie pozostawia na niej tłustej, lepkiej powłoki. Niestety przez swoją uroczą puszystą konsystencje jest bardzo słabo wydajny i tutaj nie da się ukryć, że cena ponad 100 złotych jest zabójcza. 

Z obu produktów jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona. Ich używanie to prawdziwa przyjemność, zwłaszcza, że robią to co obiecuje nam producent.

Udostępnij ten post