Mój codzienny makijaż...


    Ostatnio mój codzienny makijaż to nic specjalnego. Kolorowe cienie na dobre poszły w odstawkę. Nie jestem w stanie powiedzieć z czego to wynika, ale lepiej czuje się gdy mam niej na twarzy, a już na powiekach szczególnie. Za to z mocno podkreślonych ust i policzków nie zrezygnuję chyba nigdy. Pokazywanie Wam nudnej wersji makijażu to zapewne nie jest dobry pomysł, ale od jakiegoś czasu używam tych samych produktów, które swoim działaniem zasłużyły sobie na kilka słów w oddzielnym poście.


Na twarz niezastąpiony jest u mnie najnowszy podkład Rimmel lasting finish. To dosyć ciężki produkt, dlatego lubię nakładać go mokrą gąbeczką, dzięki czemu efekt jest delikatniejszy, ale wszytko co trzeba zakryte. Często zdarza mi się wcale nie przypudrowywać twarzy i zarówno sam podkład jak i bronzer utrzymuje się cały dzień. W momencie gdy jednak gdzieś pojawi się coś więcej yo zakrycia używam potrójnej paletki korektorów z Hean. Lubie łączyć żółty z beżowym kolorem przez co niedoskonałości faktycznie są mniej widoczne. Twarz konturuję bronzerem ze Sleeka w odcieniu medium, natomiast na policzki nakładam róż z MeMeMe w kolorze coral.


Jeśli chodzi o oczy na decyduję się na paletkę Sleek vintage romance, a szczególnie złotego cienia i jego brata obok. Rzęsy tuszuję najlepszą maskarą jaką w życiu miałam czyli L`oreal So couture so black. ten tusz robi wszytko co trzeba czy wydłuża, pogrubia i podkręca rzęsy. Idealnie maluje się nią także dolne z którymi zawsze mam problem. Natomiast brwi podkreślam zestawem ze Sleek'a w odcniu light. To najlepszy produkt tego typu jaki miałam i nie wyobrażam sobie już moich brwi bez niego. Na ustach najczęściej gości szminka z Essence 03 dare to wear























Udostępnij ten post